Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
kadewu JEDNYM OKIEM


Siedemnaście

Niestety, nie lat, ale stopni Celsjusza, wczoraj i dziś. Przejechał przez skrzyżowanie jeden i drugi kabriolet, dając w sumie liczbę czterech pojazdów tego typu, jakie zobaczyłam w tym roku - podczas gdy już trzy czynią wiosnę.

Słońce, magnolie...




kadewu 19:52:50 27/03/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Rocznica

Rocznicę ataków terrorystycznych w Brukseli spędziłam, jak już pisałam, w domu. Stolica Europy była tego dnia spokojna, ale uderzenie nastąpiło w Londynie. Dzień później pewien kretyn próbował siać strach w Antwerpii. Cóż, cieszę się, że mnie nie było w żadnym z tych miejsc; naturalnie nie chcę być ofiarą ataku, nie chcę rozlecieć się na kawałki ani zostać rozjechana - jednak liczę się z możliwością, że tak może się stać. Ale bać się nie będę, bo życie w strachu to coś, na co wyjątkowo jara "panów terrorystów". "Panami terrorystami" nazywała autorów ataków w Brukseli dzień po stacja Radio Contact. "Nie będziemy się was bać", dodawali redaktorzy. I mieli rację. Odmawiam.

Dziś odwiedziło nas słońce; drużyna Jota niestety przegrała. Jot ma poczucie niespełnienia i kiepskości, a ja nie umiem mu pomóc.

Jutro minie rok od naszej wycieczki do Stanów Zjednoczonych. Muszę wreszcie dokończyć spisywać wrażenia z tej wyprawy...



kadewu 19:15:16 25/03/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Przyszła, a gdzie jest

  Dziś o 11.28 przestało bić serce zimy. Przyszła ją zastąpić pani wiosna. Nie zauważyliśmy różnicy. Co prawda idąc dziś z treningu uliczkami Kraainem można było poczuć zapach kwitnących w okolicznych ogrodach wiśni, żonkili i narcyzów, ale dla owadów już było za zimno.

Znak wiosny numer jeden - utopione deszczem dżdżownice już za nami. Drugi znak to ludzie w klapkach - widziano piętnastego marca przy stacji metra Kraainem. Znak trzeci to co najmniej trzy kabriolety na ulicach miasta. I tu utknęliśmy: dotąd zobaczyłam dwa.

Czekamy zatem na obrót wypadków. Tymczasem poszłam na sesję do doradcy zawodowego i będziemy pracować nad poczuciem swojej wartości zawodowej.

Wiosna za rogiem.



kadewu 21:21:51 20/03/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Życzenia

 Co ciekawe, a nawet wzruszające, o moich urodzinach pamiętało bardzo wiele osób. Wrzucenie jednego zdania na Fejsbuku nie kosztuje co prawda wiele wysiłku, ale jednak - zawsze to coś. Poza tym dostałam dwie najzupełniej materialne przesyłki i parę sms-ów. A to już trochę kosztuje.

Zastanawiałam się, co dla mnie znaczy "spełnienie życzeń". I czego bym sobie życzyła.

Życzyłabym sobie dni bez pośpiechu, śniadań przy stoliku hiszpańskich kawiarenek: tost na maśle, kawa i sok pomarańczowy. Gazeta, potem spacer nad morzem pod sklepieniem palm daktylowych. Pisanie i tworzenie. Wieczorem kolacja pod chmurką, z kieliszkiem lokalnego wina. Przegryzione oliwkami. Obserwacja płynących przez miasto ludzi. Temperatura nie spada poniżej piętnastu stopni, więc siedzę pod palmą. Potem pójście do księgarni na spotkanie z poetą albo filozofem. Trochę notatek.

Byłoby naprawdę pięknie, nawet jeśli powyższe brzmi jak sen nieroba. W takim razie jestem bowiem nierobem z natury.

Być może w życiu należy mieć pewną bezczelność, aby marzenia bezczelnie się spełniły.

 

 

PS. Żonkile są od G., jak najbardziej rzeczywiste.



kadewu 12:15:37 19/03/2017 [komentarzy 0] Komentuj

W głowie, czyli nigdzie

Jak przykazał (dr) B., zwlokłam się po ósmej z łóżka i wyszykowałam na rezonans. Prowadzę nudne, rytualnie przewidywalnie życie, a zatem po wstaniu  zażyłam lek zmniejszający wydzielanie kwasu żołądkowego, zeszłam do łazienki i piętnaście do dwudziestu minut spędziłam w ciepłej kąpieli, w solach z Morza Martwego i pianie z mydlnicy z polskiego sklepu. Leżąc w wannie wyglądałam przez okno na zieleniejący w deszczu ogród. Potem spłukałam odżywkę (marka Delhaize, teraz kupuję tylko produkty pod marką tego sklepu, a poza tym - jest najlepsza), wyszłam z wanny, zrobiłam sobie turban, ale nie nałożyłam na twarz pudru - do rezonansu nie wolno włazić z makijażem - i poszłam zrobić sobie śniadanie. Dziś był jogurt i kawa. Kawę robię zwykle z dwóch gatunków ziaren, obecnie z Nikaragui i Brazylii. Ta brazylijska jest mocniej palona, a nikaraguańska bardziej aromatyczna, więc w sumie uzyskuję przyjemną równowagę. Mieszając dwa gatunki unikam nieprzyjemnych niespodzianek. Tyle luksusu za jedyne 2,99 euro razy dwa... Do kawy wkładam - nie wlewam, bo ma konsystencję pasty - mleko kokosowe. Odstawiam ostatnio mleko krowie z powodów etyczno-ekologicznych, a kokosowe jest całkiem przyjemne w smaku.

Potem wyszorowałam zęby, podsuszyłam włosy (i tak zmokły po drodze) i pognałam na autobus linii 76. Przy wsiadaniu starszy pan nalegał, bym weszła przed nim. Na nic sprzeciw wobec pokolenia 80+. Jadąc podziwiałam piękniejące w oczach ogrody i szykujące się w  nich do wybuchu pąki magnolii.

Szpital św. Anny i św. Remigiusza znajduje się na Anderlechcie; musiałam więc dojechać do stacji metra (i kolei) Dworzec Zachodni. Stamtąd piechotą, z telefonem-przewodnikiem w ręku, drogą prostą, acz nieoczywistą, dotarłam wreszcie na miejsce. Przy moim szczęściu, jak zwykle okazało się, że idąc do głównego wejścia musiałam przejść koło kostnicy. Szpital był niemal pusty i kojąco cichy, jak gdyby wypadki i choroby mniej przydarzały się w weekendy. Znalazłam radiologię i zarejestrowałam się na badanie o godzinie jedenastej jeden; jak to jednak w szpitalu bywa, pierwszeństwo mają pacjenci z oddziału, więc czekałam trochę dłużej niż przewidywałam.

W końcu technik wywołał madame Łiłial, i poszłam się badać.

Wręczyłam panu technikowi nagranie z poprzedniego rezonansu i poszłam do kabiny. I wtedy okazało się, że szpital nie zapewnia koszul do przebrania, i muszę iść do rezonansu w bieliźnie.

W rezonansie jak to w rezonansie, otacza nas huk i hałas. Wyobrażałam sobie kolejno, że mam w głowie dzięcioła i młot pneumatyczny. Potem odezwał się w niej tenor śpiewający utwór techno z tekstem "zizizi". Te wszystkie dźwięki pojawiają się kilku cyklach i sekwencjach, i o ile na początku próbowałam bronić się przed ich inwazją, pod koniec poddałam się temu zupełnie. Nie dziwię się, że niektórzy nie wytrzymują do końca badania; w razie czego, w ręce trzyma się przycisk informujący technika, że więcej się nie da. Przerabiałam to już w styczniu 2015 roku, i wszystko wyglądało identycznie. Mam po ojcu nadwrażliwość słuchową i sądzę, że czas trwania rezonansu to maksimum mojej psychicznej wytrzymałości. 

Obiektywnie badanie trwało jednak tylko standardowe dwadzieścia minut, a pan technik był zabójczo przystojnym Arabem. Zaprawdę, powiadam wam, przetrwają tylko najpiękniejsi.

Ciekawe, czy rezonans pokaże jakiś ślad tego, co stało się w mojej głowie siedemnastego lutego, kiedy na pół godziny zaniewidziałam na lewe oko. Mógł to być incydent niedokrwienny, który zapowiada czasem nadchodzący udar. Ponieważ brzmi to poważnie, by nie rzec - śmiertelnie poważnie -  zdecydowałam się nie zadręczać myśleniem o tym.

Szpital opuściłam o dwunastej jeden. Poszłam tym razem na metro linii 5 do stacji Jacques Brel, co mnie nieoczekiwanie wzruszyło, jako że z tej stacji jeździliśmy w zeszłym roku z Jotem na niedzielne treningi.

O trzynastej byłam w domu; Jot robił lekcję historii w szkole internetowej. Potem wyszliśmy znowu na miasto, do fryzjera; ścięłam włosy, bo przez leki i chorowanie nie zostało ich wiele. Odrosną.

A jutro trochę odsapnę.



kadewu 20:13:33 18/03/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Dawno, dawno temu.

A było to tak. 43 lata temu, o 14.02 przyszłam na świat w szpitalu w D.G. Dzień był słoneczny, jak dzisiaj; było też ciepło, jak dzisiaj.

Od tego czasu wiele się zmieniło, na przykład miejsce mojego pobytu; przez świat przeszło tsunami rewolucji cyfrowej, kultura obrazkowa pokonała czytelniczą, a brutalna siła zatryumfowała nad intelektem. PRL ustąpił miejsca RP. W Polsce zapanowała pełzająca rewolucja konserwatywna. W wielu krajach władzę objęli niezrównoważeni szarlatani. Poziom mórz podniósł się niebezpiecznie, a na ziemi zapanował tłok.

Wiem, ile lat za mną, ale przecież nie wiem, ile przede mną. Spróbuję zrobić, ile się da.  Ale czy się da, zobaczymy.

 


 



kadewu 21:00:11 16/03/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Łł

Przyszło mi dziś do głowy: może by dodać sobie do nazwiska drugie ł. (Niegrzeczny głos wewnętrzny: chyba cię pojebałło).

Byłabym Madame Łiłiałł. Kadewooł.

Ale odjazd.

To chyba zmęczenie, ratunku.

A w środę zapowiadają się goście, hurra, będę mieć prawdziwe urodziny. Kupiłłam tort.

Czterdzieści i trzy, nie żart, nie żart.

Opada wieko trumny,

 



kadewu 21:21:04 14/03/2017 [komentarzy 2] Komentuj

Nowy rok

Jak wiadomo, rok osobisty liczy się od urodzin do urodzin. Moje już w czwartek, więc trzeba dokonać przeglądu i podjąć decyzje.

Zdecydowałam się iść dalej i poszukać pomocy kogoś, kto nazywa się coachem kariery. Mam do samej nazwy podejście sceptyczne (ci cholerni humaniści są tak kształceni, by epatować sceptycyzmem). Coach - jakoś nie mogę doczekać się sensownego spolszczenia tej dość sportowej nazwy. Może kiedyś. Coach kariery - tutaj wątpliwości budzi wymiar tego drugiego członu nazwy. Nie robię niczego waznego w swoim zawodowym życiu; nie szukam leku na raka, nie naprawiam świata, nie robię  k a r i e r y. Zarabiam na życie.

Ale na bok wątpliwości lingwistyczne. Znalazłam kogoś, kto zajmuje się w pewnym sensie doradztwem zawodowym: 20 marca mam pierwsze spotkanie. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Bo jest tak:

- nie mogę dalej pracować aż tak intensywnie nad bieżącym projektem, który i tak kończy się w październiku; zamiast niego mój pracodawca możne znaleźć mi podobny projekt w tej samej instytucji; świetnie, ale oznacza to dalej siedzenie przed komputerem 9 godzin dziennie; moje zdrowie jest już mocno nadwerężone przez ten tryb życia;

- chcę zacząć własną działalność, co pozwoli mi wrócić do uczenia i tłumaczenia; będę miała dodatkowy dochód; świetnie, ale doba ma tylko 24 godziny, a tydzień 7 dni; w sobotę Jot ma mecze, a w oba dni weekendu - lekcje w polskiej szkole internetowej.

Kto wskaże kierunek? W każdym razie potrzebuję spojrzenia z zewnątrz.

A poza tym nadal gram w Lotto. Jeśli wygram dużą kwotę, założę sanktuarium dla zwierząt i będę sobie pracowała spokojnie, powoli, bez nerwów...

Marzenia.




kadewu 14:09:58 12/03/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Królestwo Be.

Wiosna przyszła jak nic. Krokusy, żonkile, trzmiele i motyle.

W ubiegły poniedziałek nastąpił Dzień Dżdżownic: ulewny deszcz utopił i wypchnął te zwierzątka z norek. Natomiast w słoneczny czwartek ujawniły się komary: pod szkołą Jota, w świetle latarni, kłębiło się ich pierwsze w tym roku stado.

Niedługo 22 marca, rocznica ataków terrorystycznych na lotnisku i na stacji metra Maelbeek.

Na ulicach i na stacjach metra ciągle spotykam patrolujące je grupy żołnierzy, i tak będzie do przyszłego roku, kiedy powstanie wyspecjalizowana formacja strzegąca bezpieczeństwa publicznego. Dotychczasowe koszty idą w miliardy.

Postanowiłam już, że tego dnia będę pracować z domu. Terroryści lubią bowiem myśleć symbolicznie.



kadewu 18:25:57 11/03/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Oliwa

Wczoraj, smażąc ryż, skończyłam wreszcie pękatą butlę oliwy z oliwek pochodzącą z Andaluzji - niefiltrowaną, pyszną. Zapas z 2015. Mam jeszcze dolewkę, a potem będę używać tegorocznej, jednorazowo filtrowanej. Oliwa prosto od producenta. Pycha. Złocista, z zielonym osadem.

Zo. zwróciła mi uwagę, że ewidentnie kocham Hiszpanię, i to prawda. Używam hiszpańskiej pasty do zębów, dezodorantu, perfum (całe 3 euro na buteleczkę...), kremu, oliwy, pudru do ciała, przyprawy... Tęsknię ogromnie, gdy mnie tam nie ma i cieszę się, gdy tam jestem.

 


 A dziś... Przywódcy Unii Europejskiej wybrali na drugą kadencję Donalda Tuska, byłego premiera Polski i obecnego prezydenta Europy. Tusk jest naprawdę więcej niż tylko Polakiem albo Kaszubą: jest Europejczykiem.

Zatem wybaczam mu cykliczne utrudnienia w ruchu metra (zamknięta stacja Schuman...) i czuję się naprawdę dumna. Oliwa sprawiedliwa i tak dalej. Powodzenia, Panie Prezydencie.

 



kadewu 20:22:57 9/03/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Aaaaaaaaaby bloga...

Nie bylo go przez tydzien. Tesknilam. O, blogu moj.



kadewu 20:17:40 8/03/2017 [komentarzy 2] Komentuj

Nie ma odwrotu

Spotkałam się z O., który założył firmę-platformę językową, jest tłumaczem pisemnym i ustnym z hiszpańskiego i francuskiego. Chcę współpracować, będę zakładać działalność.

Szukam księgowej albo księgowego. Bo moja pani od PIT-ów nie ma czasu i odstrasza stawkami.

Ahoj, przygodo.

Nazwa? Chyba Ka de Woo. Jeśli macie coś lepszego, co nadawałoby się dla frankofonów, dajcie znać.

Aha, O. natchnął mnie do prowadzenia anglojęzycznego bloga. Vamos a ver. Zobaczymy.

 



kadewu 19:47:17 8/03/2017 [komentarzy 0] Komentuj





[191909] ||Strona Główna
[4] ||
Księga Gości
[Dodaj do Księgi]


Dodaj do Ulubionych
Kadewu żyje, by czytać i czyta, by żyć. W pozostałym czasie rozmyśla i śpi. Mówi rzadko. Rocznik 1974.



Archiwum

2017
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2016
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2015
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
2014
Grudzień
Listopad
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2010
Grudzień
Wrzesień
Sierpień



Ulubieni




Linki

kultura w Brukseli
piękny blog


kadewu
JEDNYM OKIEM: Uwagi Kadewu na temat otaczającego ją świata z uwzględnieniem wynalazku pisma. Czyta jednym okiem, bo drugie nie działa.