Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
kadewu JEDNYM OKIEM


Mokra

Znowu w domu, w Bxl. Zamiast 25 - 13 stopni Celsjusza. Po drodze padał deszcz. Pusty dom pachniał sobą. Na mój widok ucieszyły się rośliny pozostawione w wannie.

Kiedyś myślałam, że jestem człowiekiem osiadłym, ale jest to już moje siódme "miejsce do życia".



kadewu 10:26:42 30/07/2012 [komentarzy 0] Komentuj

W rozjazdach

Jestem w P., moim mieście "z dowodu". Wypiękniało przez te kilka miesięcy: fontanna tryska, chodniki równe, ludzie niezbyt agresywni. Upał jak w Hiszpanii. Powłóczyłam się ulicami, dokupiłam trochę artykułów piśmienniczych i tak dalej. To miasto jest już jednak bardziej moje niż mi się wydawało. Płaskie, mazowieckie, o rozerwanej tkance (spalone kolejno przez Szwedów i Rosjan* do szczętu), a jednak mi bliskie.

*była to kara za Insurekcję Kościuszkowską



kadewu 17:25:21 28/07/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Na słońce

Przygotowuję się do spotkania ze słońcem Costa Blanki. Skórę chronią filtry, a co z włosami? Otóż w lokalnym sklepie "bio" nabyłam za 2,5 euro francuski produkt o nazwie colorless henna, czyli sproszkowaną sennę -  kasję (Cassia obovata). Jest to ziele chroniące włos przed uszkodzeniami, płowieniem itd., które nie nadaje żadnego koloru ani odcienia farbowanym włosom. Możliwy jest ewentualny złoty połysk na włosach siwych.

Podczas przygotowania wygląda identycznie jak henna, którą stosowałam latami, wówczas jeszcze pod zrusyfikowana nazwą chna. Jest więc po dodaniu wrzątku gęsta, zgniłozielona. Nie pachnie aż tak źle jak henna, lecz nakłada się równie trudno, choć nie spływa. Nie jest tak wygodna, jak farba chemiczna w piance. Pamiętajmy jednak, że to produkt stosowany przez kobiety Wschodu od tysięcy lat. Nie tylko wzmacnia i pogrubia włosy, ale zwalcza łupież, grzybicę i podrażnienia skóry głowy.

Efekt senny to w moim przypadku wzmocniony połysk i większa objętość włosów, kolor na szczęście - zgodnie z obietnicą na pudełku - pozostał bez zmian. Mam jeszcze jedno opakowanie i z pewnością je zużyję.

Moja odżywka pochodzi z Marsylii, miasta, które słynie z produkcji kosmetyków opartych na naturalnych produktach, w tym olejach z Afryki. Kojarzy mi się gorącym latem spędzonym blisko natury.

Lato to najlepszy czas, by przestać szkodzić sobie i Matce Naturze :-).



kadewu 20:39:58 6/07/2012 [komentarzy 4] Komentuj

Duszno

Deszcz próbował dziś padać dwukrotnie, z niezłym skutkiem, choć wciąż jest gorąco. A ja próbowałam uzupełniać braki witaminy D leżąc na placu zabaw na kocyku - wśród  mocno pachnącej białej koniczyny. Koniczyna przyciągała trzmiele, które obserwował J.

Lato czasem bywa hojne nawet w Belgii.



kadewu 20:09:17 5/07/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Pod lipami

Na kolacji z J. (ale nie z Jotem). Białe wino sprzyja konwersacji. Nad głowami miałyśmy kwitnące lipy. Zapach wakacji.



kadewu 00:58:19 4/07/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Rozmówki hiszpańskie

 
Szykując się do pierwszych w życiu wakacji w Hiszpanii, zaczęłam odkurzać swój hiszpański.

Uczyłam się go 3 lata na studiach, potem po przerwie brałam lekcje (pozdrawiam panią Justynę!). Jeszcze w ubiegłym roku rozmawiałam w tym języku z koleżankami z kursu francuskiego, jednak potem przeszłyśmy na francuski. Bezwzględnie hiszpański jest jednym z najpiękniejszych języków świata!

W tutejszej księgarni wynalazłam książeczkę "Espagnol. Méthode intégrale" wydawnictwa Harrap's (czyli Larousse), którą przeglądam w miarę możliwości codziennie. Dzieli się na 25 części (tematów) i przeznaczona jest dla początkujących i false beginners. Jestem językowcem, który widział już wiele podręczników, lepszych i gorszych. W tym jednak wypadku moja opinia jest niewzruszenie entuzjastyczna. To bardzo dobra książka!

Podręcznik ma niewielki, prawie kieszonkowy format, co ułatwia korzystanie z niego np. w komunikacji miejskiej. To duży plus. Najważniejsza jest jednak treść, jej organizacja, a także gradacja trudności i utrwalanie raz wprowadzonego słownictwa. Te kwestie rozwiązane są wzorcowo. Materiał otrzymujemy w formie dialogów (na początku są to minidialogi, bo autor nie zakłada, że mamy jakąkolwiek znajomość języka), którym towarzyszą ćwiczenia. Po nich następują w razie konieczności wyjaśnienia gramatyczne i słownikowe. W dalszej części otrzymujemy kolejne dialogi rozbudowane o nieco bardziej zaawansowane słownictwo itd. Książce towarzyszy płyta CD z nagraniami, których transkrypcje znajdziemy pod koniec podręcznika.

Bardzo podoba mi się taka przejrzysta, a zarazem konsekwentna forma podręcznika. Kolejny duży plus jest taki, że skupiamy się na praktycznych aspektach życia niezbędnych turyście (wynajem pokoju, poruszanie się po mieście, zamawianie w restauracji). Krótkie, dobrze skonstruowane dialogi zawierają niezbędne zwroty, które same wchodzą do głowy (bo powtarzają się w kilku miejscach i wersjach).

Ta niewielka książeczka łączy kilka zalet: dzięki poręcznemu formatowi i praktycznej prezentacji materiału może służyć jako rozmówki, zaś wyjaśnienia gramatyczne pozwalają dobrze opanować te mniej przyjemne aspekty języka hiszpańskiego. W sumie kurs jest spójny i bardzo przyjazny. Nie osiągniemy dzięki niemu poziomu C1, co obiecuje okładka, ale B1 jest jak najbardziej w naszym zasięgu.

Objaśnienia i komentarze w języku francuskim zmuszają mnie do dodatkowej gimnastyki mózgu, ale to dobrze...

Polecam wybierającym się na Costa Blankę!

Espagnol. Méthode intégrale. Harrap's. Cena w Belgii: 8,45 euro



kadewu 12:15:15 2/07/2012 [komentarzy 4] Komentuj

Julia Hartwig, "Gorzkie żale".

 
Długo zbierałam się w sobie, aby napisać o tej książeczce. Tomik wierszy Julii Hartwig (tak, tak, o niej także pisze Miron Białoszewski w swoim "Dzienniku"!) ukazał się we wrześniu 2011 r., a w moje ręce trafił dwa miesiące później. Towarzyszył mi wiernie podczas dojazdów do pracy, w porze porannego udręczenia w metrze. Dotarła do mnie wtedy również informacja o ciężkiej chorobie znajomej osoby. Między wierszami szukałam ukojenia i przepowiedni... Moja umowa dobiegła końca, znajoma osoba zmarła. Po kilku miesiącach zaczęłam ponownie kartkować tę szczupłą książeczkę.


Zwykle na początku lata czytam siedemnastowieczną "Kanikułę" Jana Andrzeja Morsztyna ("Gdy słońce Raka zagrzewa / A słowik więcej nie śpiewa..."). Formalnie wiersze te nie mają sobie równych. Teraz jednak z przyjemnością czytam poezję w zupełnie innym duchu. Utwory trochę nostalgiczne, trochę impresjonistyczne, mające w sobie biblijną mądrość, rozpływają się swobodnie, niespiesznym rytmem, poza swój przewidywany zarys.


Te wiersze są małymi traktatami filozoficznymi. Pisane są z perspektywy osoby patrzącej za siebie; przywołują znajomych, mistrzów i ważne miejsca z przeszłości. Jest tu Herbert, jest Bach, jest Antwerpia. I są frazy uderzające swoją trafnością i urodą. "Nie ratuje poezja ani też nie zbawia" ("Cena") to słowa mogące stanowić motto tego tomiku, które mnie sprowokowały do dalszego czytania, choć przecież podważają sens lektury!. A może jednak nie? Poezja to tylko poezja, nie ma siły sprawczej... Idźmy dalej. "Śmierć zaczyna się w chwili / kiedy zaczynasz nie podobać się / samemu sobie / I zaczyna się odpływ sił" ("Z notatnika") - oto kontemplacja starości z jej doświadczeniem, ale i upadkiem energii życiowej. W wierszu "Albo" czytam o gorzkiej mądrości końca życia: "Mówią że gdyby im było dane / przeżyć to wszystko po raz drugi / nie zmieniliby niczego / a przecież nie mają się za szczęśliwych / pogodzili się więc z życiem / i zdążyli pokochać siebie". Umarli powracają w snach; słychać znane melodie. Znajduję także następująco sformułowane "Życzenie": "Bacha kochać ale nie na kolanach / Pod gromem umieć zasnąć / i zbudzić się do następnej pogody / Nie dać bliskim duchom / żeby nas odstąpiły".


To mała książeczka, która zawiera kilkadziesiąt niedługich, wyjątkowo trafnych wierszy. Nie chcę pisać, że są one wspaniałe, wyjątkowe, niezrównane, bo nie o żonglerkę przymiotnikami tu chodzi, a o przeżycie. Te wiersze chwytają za gardło. Nie napiszę nic więcej; zachęcam do ich czytania.


Nawoływałam kiedyś do sklonowania Julii Hartwig. Gdybyż to było możliwe!.. To postać wyjątkowego formatu w naszej literaturze. Dziecko pogranicza z matki Rosjanki, która ginie samobójczą śmiercią; siostra wybitnego fotografa; żona poety Artura Międzyrzeckiego, a przede wszystkim poetka i tłumaczka literatury francuskiej. W sierpniu skończy 91 lat. Brzmi to banalnie, ale pragnęłabym, by długo jeszcze była z nami i obdarzała nas kolejnymi tomami poezji. To nie jest laurka za zasługi dla kultury polskiej - Julia Hartwig ciągle szuka własnego tonu i języka poetyckiego, obce jej jest skostnienie w jednej stylistyce.


Choć bowiem "Nie ratuje poezja ani też nie zbawia", ale czyni nasz los znośniejszym.


Julia Hartwig, Gorzkie żale. Wydawnictwo a5, ok. 25 PLN



kadewu 16:34:56 1/07/2012 [komentarzy 0] Komentuj





[201218] ||Strona Główna
[4] ||
Księga Gości
[Dodaj do Księgi]


Dodaj do Ulubionych
Kadewu żyje, by czytać i czyta, by żyć. W pozostałym czasie rozmyśla i śpi. Mówi rzadko. Rocznik 1974.



Archiwum

2017
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2016
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2015
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
2014
Grudzień
Listopad
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2010
Grudzień
Wrzesień
Sierpień



Ulubieni




Linki

kultura w Brukseli
piękny blog


kadewu
JEDNYM OKIEM: Uwagi Kadewu na temat otaczającego ją świata z uwzględnieniem wynalazku pisma. Czyta jednym okiem, bo drugie nie działa.