Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
kadewu JEDNYM OKIEM


Wywiad-burleska

W wieku 82 lat "Wielki Blondyn" występuje z niespożytą gracją w „Profilu dla dwóch”. Spotkanie z prawdziwym geniuszem komedii.

tłum. Kadewu

Juliete Goudot, Moustique z 29.04.2017.

Spotykamy się zaraz po tym, jak odebrał medal Miasta Brukseli; błękitne spojrzenie zza czerwonych oprawek okularów, uśmiech nadal szeroki pod licznymi zmarszczkami, które żłobią jego twarz niczym kanały. -Ceremonie zawsze mnie trochę przerażają, ale ci ludzie są naprawdę mili i strach się ulatnia - wyrywa mu się rankiem w dniu rozpoczynającym promocyjny maraton prasowy „Profilu dla dwóch”. Albo: historii pozornie postrzelonego dziadka-wdowca, który decyduje się ponownie przetestować swój uwodzicielski potencjał w Internecie wykorzystując profil chłopaka swojej wnuczki. Rodzinny wodewil, lekka wariacja na temat Cyrana de Bergerac, którą warto obejrzeć przede wszystkim ze względu na pełną czułości i subtelną grę Pierre’a Richarda, którego chimeryczna, owładnięta łagodną obsesją postać gapy tak zachwyca. Po olbrzymim sukcesie komercyjnym popularnych komedii w latach 70. i 80., ulubiony aktor Yves’a Roberta i Francisa Vebera usunął się w cień, odgrywając role buntowników w odjechanych filmach autorskich przesiąkniętych ekscentryczną atmosferą. Dziś odkrywamy go jako jednego z największych żyjących aktorów komediowych, który nie przestaje definiować siebie wciąż na nowo.

Czy to pan wymyślił francuską burleskę?

PR: Przede mną był Jacques Tati, więc niczego nie wymyśliłem, ale zinterpretowałem burleskę po swojemu. Bo burleska to jest przede wszystkim ciało i specyficzna gestykulacja. A w dalszej kolejności pewna historia. Tati w „Moim wujaszku” nabijał się z drobnej burżuazji. W „Roztargnionym” szarżowałem przeciwko reklamie i społeczeństwu konsumpcyjnemu, które nadal nas zatruwa przez oczy i uszy. W filmie „Nic nie wiem, ale powiem wszystko” donosiłem na handlarzy bronią, których nadal nie darzę estymą. Chaplin robił to przede mną, ale ja dodałem swoje niuanse.

Kiedy zrozumiał pan, że to pańska droga?

Dość późno. Byłem raczej durny, nie wierzyłem w siebie. Ale w wieku 18 lat odkryłem Danny'ego Kaye’a: objawienie. Był to wysoki blondyn, poruszający, śpiewał, tańczył; nie wiedziałem, kto to, ale kiedy go zobaczyłem, powiedziałem do siebie: właśnie to chcę robić.

Pańska burleska zawiera zawsze element uwodzenia. Czy uwodzenie jest dla pana ważne?

Dziękuję, że pośrednio powiedziała mi pani, że jestem uwodzicielski, bo to nie zawsze się udaje, nawet jeśli zawsze próbuję uwodzić. To dlatego również pisałem sobie sam role. Kiedy Yves Robert dał mi Mireille Darc za partnerkę, nie śmiałem nawet o tym marzyć. Zawsze otaczały mnie najpiękniejsze dziewczęta kina francuskiego.

Rozśmieszanie to broń?

Delon uwodził natychmiast. Ja nie. Używałem więc innych środków. Musiałem rozśmieszać, i jeśli ma się wdzięk, który działa z miejsca i z nas emanuje, to tym lepiej.

Depardieu pozostaje kimś ważnym w pana życiu?

Zrobiliśmy trzy niezapomniane filmy („Pechowca”, „Trzech ojców”, „Zbiegów”). Na planie rozumieliśmy się cudownie. Śmialiśmy się jak głupi za plecami Vebera, niczym nastolatkowie. Dzisiaj Gerard… Kiedy jestem w Belgii, on jest w Rosji, kiedy jestem w Rosji, on jest w Maroku, a za to ja nie. Ale zdarza nam się spotkać i Gerard ściska mnie wtedy tak mocno, że niemal łamie mi kręgosłup.

Co myśli pan o mediach społecznościowych?

Wiem tylko, że wszyscy wiedzą wszystko o moim życiu. Pewien 35-letni młodzieniec sam, nieproszony zajmuje się moim profilem na Fejsbuku i Twitterze, bo to uwielbia. Mnie wystarczy, że umiem wysłać maila, sms i że za pomocą WhatsAppa dzwonię do przyjaciół na [wyspie] Reunion, bo tak jest taniej.

Jaką radę dałby pan młodym aktorom?

Żadnej, za bardzo jestem typem borderline, nie nadaję się na nauczyciela. Ale kiedy 20-letni aktorzy mówią mi, że wykonują ten zawód dzięki mnie, to przypomina mi się Danny Kaye i ja sam z tych lat. Jeśli mogę jeszcze inspirować powołania zawodowe, to cudownie.

Co powoduje, że wstaje pan rano z łóżka?

Wstaję dla przyjemności. Kiedy nie będzie przyjemności, nie będę więcej wstawać.

In brief: Pierre Richard at 82 still has the charm. Starring in "One profile for two" he proves he is the greatest living French comedy artist, who keeps inspiring young generations.



kadewu 22:09:48 30/04/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Mózg w kropki

Doszłam do wniosku,  że nie mam już siły na chorowanie, chodzenia na badania i rozmowy z lekarzami. Brak mi bowiem cierpliwości i/albo pokory, i nie pociesza, że gdybym mieszkała w Polsce, byłby jeszcze gorzej.

Gdy trafiłam ponownie do hematologa, ten wyjawił mi, że mój rezonans pokazał jakiś kropki w płatach czołowych. -W sumie nie wiem, co to; nie znam się za bardzo na interpretacji zdjęć.

Dodam, że mój poprzedni rezonans nie pokazywał żadnych kropek; niestety, płytę oddałam technikowi w szpitalu św. Anny i św. Remigiusza, i chyba szlag ją trafił.

-No nie wiem, wyślę panią do neurologa.-powiedział dr B. i podał mi kontakt do innego doktora B.

A zatem: neurolog 3 maja; fajna data.

Potem była jeszcze kolejna tomografia (to już czwarta od sierpnia, wiem, promieniowanie Roentgena, tak, tak, świecę w ciemnościach) i USG dopplerowskie. Zerkając na skierowanie przeczytałam: "zakrzepica żyły śledzionowej, częściowy zawał śledziony, zakrzepica żyły wątrobowej lewej". No cóż, ten kawałek o śledzionie to dla mnie nowość.

-Zakrzepice są rzadkie.-mówi mi radiolog od Dopplera spoglądając na mnie naukowo znad modnych okularów.

Czy mogę dodać, że niedostatecznie poznane przez lekarzy?

Plusy: podanie kontrastu przy tomografii tym razem nie bolało. Minusy: nieświadoma konieczności zachowania 48-godzinnej przerwy, wzięłam z rana metforminę i bałam się potem o nerki.

 Mogę mieć dość? Ach, zdrowym być.

In brief: I have had my fourth CT scan in 8 months, and an MRI, which showed some spots in my frontal cortex. Yet there are no conclusions as to my condition, which is abdominal thrombosis, and no therapy. I am sick and tired of this.




kadewu 20:54:32 30/04/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Powrót z przeszłości

Miałam zaskakującą zupełnie Wielkanoc w gościach. Nie ma się co odżegnywać; niespodzianki (w tym wypadku zaproszenia) mogą być miłe.

A potem była spodziewana jak najbardziej, tygodniowa wizyta mojej siostry - J., która przyleciała do Królestwa B. z Jotem, który wracał z ferii.

I wtedy natknęłam się na informację, że w szary, powszedni wtorek w naszym małym kinie* odbędzie się prapremiera filmu "Profil dla dwóch" z udziałem aktora grającego główną postać, a mianowicie Pierre'a Richarda.

A Pierre Richard do jest ktoś** - bohater filmów mojej młodości ("Pechowiec" z lat 80.), lubiany także przez moją - obdarzoną wybrednym gustem - siostrę. Wiedziałyśmy o nim, że nie zajmuje się już czynnie aktorstwem, bo uprawia winorośl, a tu - nadarzyła się okazja, by go zobaczyć. Oprócz tego, że niegdyś był rudy, a dziś zupełnie siwy i brodaty - Pierre Richard nie zmienił się szczególnie. Ponadosiemdziesięcioletni, nadal rześki i w formie (schodził po schodach kina skacząc), powiedział nam, że tego właśnie dnia został odznaczony Orderem Miasta Brukseli; że czuje się częściowo Belgiem, bo miał belgijskiego dziadka, z którym tu przyjeżdżał; że praca w filmie "Un profil pour deux" była tak przyjemna, że zapomniał, że to praca; na szczęście mu zapłacono.

A film w stylu bardzo francuskim; owdowiały paryżanin lat 79 zakłada profil na portalu społecznościowym, tyle że załącza zdjęcie swojego 30-letniego "nauczyciela internetu".

I zgodziłyśmy się z J., że w odróżnieniu do aktorskiej młodzieży (córka, wnuczka, jej chłopak, jego nowa dziewczyna...), Pierre'owi Richardowi, aktorowi starej daty, wystarczy jedno spojrzenie, jeden drobny gest, by przekazać widzowi, co czuje jego postać.

* nasze jednosalowe kino Stockel

**https://pl.wikipedia.org/wiki/Pierre_Richard

In brief: On April 18, 2017, myself, my sister and my son spent a nice evening at our local Stockel movie theater watching "One profle for two", a French comedy starring Pierre Richard, who was present in person. Richard was one of the greatest French stars of the 70s and 80s. He runs his own vineyard and still occasionally appears in films. On 18 April, he was awarded the Medal of the City of Brussels.



kadewu 21:25:06 26/04/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Coś wielkiego

Już prawie Wielkanoc: Wielka Sobota. Wielki Piątek spędziłam w domu, pracując i ogarniając co nieco. Dzisiaj ciąg dalszy ogarniania, odkurzania.

To czas odrodzenia życia w prastarym rytualne, który został tylko przysposobiony przez chrześcijaństwo. Jajka, pisklątka, rzeżucha i inne obyczaje przypominają nam o tym, że co roku życie zwycięża śmierć; zielenią się drzewa, rodzą młode zwierzęta, na ziemię spada ożywczy deszcz, a w serca wstępuje nadzieja.

To też moment roku, kiedy znacznie łatwiej (i według mnie naturalniej niż pierwszego stycznia) poddać się czy choćby postanowić o wielkiej zmianie we własnym życiu.

Wczoraj urodziny miał mój nieżyjący od prawie czterech lat ojciec. Skończyłby sześćdziesiąt osiem lat. Przejęłam od niego zwyczaj farbowania jaj wielkanocnych w łuskach cebuli. Jeśli wrzucimy ich do garnka dużo, malowanki będą ciemnobrązowe. Jeśli łuska przyklei się do skorupki, na jajku pojawią się fascynujące cieniowania. Jeśli wcześniej skropimy jajka woskiem, te części się nie ufarbują. Słowem - kiedy wyjmujemy jajka z wywaru cebulowego, zdarzyć się mogą nieprzewidywalne kolorowe niespodzianki.

No, ale baby wielkanocnej nie mam, a tato piekł je znakomite.

Po prostu pewne rzeczy już nie wrócą. Ale, jak co rok, wiosna przychodzi i tak.

In brief: remembering my late father on his 68th birthday. He taught me to embellish Easter eggs by boiling them in onion leaves. He also baked the best Easter cake I cannot recreate.



kadewu 13:13:15 15/04/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Maelbeek i róża

Trudno m pisać o Maelbeeku, zamachu, który ominęłam o sto metrów i piętnaście minut. Prawda jednak jest taka, że bywam tam każdego dnia, także w ubiegłą środę.

Otóż we środę pewien młody człowiek rozdawał tam czerwone róże.

- Co to za okazja?- spytałam.

- Chcemy pokazać wam, Belgom, że was kochamy i jesteśmy z wami. - odpowiedział ów człowiek, Amerykanin.

Nie prostując, podziękowałam i wzięłam różę, zaś parę metrów dalej złożyłam ją pod tablicą na stacji metra, która upamiętnia ów feralny dzień 22 marca 2016 roku.

Zawsze, gdy tam jestem, przechodzi mnie dreszcz.

In brief: to commemorate the anniversary of the Brussels terrorist attacks of 22 March, 2016, some young Americans were distributing red roses at the then affected Maelbeek station.



kadewu 11:54:15 14/04/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Spadek

Niestety, nie chodzi o odziedziczone złotówki ani euro, lecz stopnie Celsjusza.

Gdy prognoza pogody w moim telefonie zapowiadała, że poniedziałek będzie chłodniejszy o 10 stopni, nie wierzyłam. A tu kuku. Szare niebo i chłód od rana.

Ciekawe, co dalej. Pewnie szron albo deszcz. Ech. Jestem przemarznięta do szpiku kości: moja skóra na rękach jest marmurkowa od wilgotnego chłodu powietrza.

A było tak pięknie, słonecznie i kwietnie.

In brief: another drop in temperatures in Belgium - by 10 degrees Celsius overnight. This cold coupled with high humidity gives me aches and pains.



kadewu 19:33:56 10/04/2017 [komentarzy 2] Komentuj

oto jest

Długo nie pisałam, bo dzieje się dużo, a nic się nie dzieje. Bo dzieje się w mojej głowie.

W piątek wzięłam urlop, a w rzeczywistości odebrałam nadgodziny. Nie wiem, skąd ich tyle u mnie. Więc zrobiłam sobie wolne, spałam jedenaście godzin, a pilnował mnie kot.

Potem poszłam na miasto; dosłownie zrobiłam trasę, jaka prowadzi z Wezembeeku na Stockel i liczy sobie dwa kilometry. Wysłałam listy, kupiłam gazety, usiadłam w kawiarni i wypiłam herbatę. W ekosklepie kupiłam sole epsomskie (to prawie czysty magnez), kawę meksykańską (do czego zainspirowała mnie pani K., która w Meksyku spędziła niedawno urlop) oraz, ciekawa rzecz, mydełko do mycia włosów. Robię to w ramach opracowanego w liceum systemu małych przyjemności, kiedy to za udany tydzień w szkole kupowałam sobie lody afrykańskie i kawę.

Za oknem wiosna, ale 10-13 stopni to jeszcze nie jest to. Ale wszystko kwitnie, nawet bzy kombinują, jak by tu już wybuchnąć. I bzy lilaki, i dzikie bzy.


Kot wyszedł na kilka godzin, po czym wrócił na obiad.

Wieczorem lektura gazet i nieśmiertelny doktor House.


Na trasie, którą przeszłam, stoi dom, który wpadł mi w oko, bo przypomina nieco łódź, więc wyróżnia się na tle innych willi. I otóż wczoraj okazało się, że jest na sprzedaż.


Cóż, gdy żaden z czterech kuponów Lotto, jakie wczoraj sprawdziłam, nie przyniósł mi wygranej.

Poczekam.




kadewu 13:37:53 8/04/2017 [komentarzy 0] Komentuj





[191943] ||Strona Główna
[4] ||
Księga Gości
[Dodaj do Księgi]


Dodaj do Ulubionych
Kadewu żyje, by czytać i czyta, by żyć. W pozostałym czasie rozmyśla i śpi. Mówi rzadko. Rocznik 1974.



Archiwum

2017
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2016
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2015
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
2014
Grudzień
Listopad
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2010
Grudzień
Wrzesień
Sierpień



Ulubieni




Linki

kultura w Brukseli
piękny blog


kadewu
JEDNYM OKIEM: Uwagi Kadewu na temat otaczającego ją świata z uwzględnieniem wynalazku pisma. Czyta jednym okiem, bo drugie nie działa.