Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
kadewu JEDNYM OKIEM


Geniusz Mazowsza

Napisała mi zmartwiona Zo., że pismo "wSieci" przyznało Jarosławowi K. tytuł człowieka wolności.

Uspokajam ją: nie Komitet Noblowski przyznał tę nagrodę, o nie.

Póki co, nie ma cenzury i Fejsbuk zarechotał od memów, w których Jarosław K. otrzymuje w dalszej kolejności tytuł Miss Polonia oraz Mister Universe. Następnie zostaje wybrany papieżem, Franciszek z wrażenia abdykuje oniemiały.

A poważnie, motorem ludzkiego działania bywa nienawiść, konkretniej zawiść. I tak chyba jest w przypadku Człowieka Wolności. Pewne jednak jest, że Komitet Noblowski nigdy do niego nie zadzwoni. Ja wiem, to boli.

Mnie martwi to, że wokół Geniusza Mazowsza wszystko spływa wazeliną. Jego otoczenie - ludzie niby wykształceni, niby też po nie najgorszych uczelniach - a z ust płynie im, cieknie wazelina.



kadewu 12:50:46 28/01/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Poezja jest dobra na zimę

Weekend z zatkanym nosem (pierwszy raz od lutego!) skłonił mnie do pewnej refleksji nas zawartością moich półek - i ich przejrzenia. Jot oskarżycielskim tonem, ni stąd, ni zowąd stwierdził, że lubię tylko jednego poetę, więc wyjaśniłam mu, że owszem - lubię dwóch, a potem spróbowałam, już na własny użytek, znaleźć między tymi dwoma jakieś powiązania.

Czy są jakieś oczywiste powiązania między twórczością barokowego poety Jana Andrzeja Morsztyna oraz dwudziestowiecznego Mirona Białoszewskiego? Zdjęłam właśnie z półki "Rozkurz" tego drugiego: to zbiór małych próz i minimalistycznych wierszy.

Owszem, obu twórców cechuje silne nastawienie na słowo i wybitna jego świadomość. Dla Morsztyna poezja była działalnością niewątpliwie ważną, ale prywatną, rozwijaną równolegle do kariery w dyplomacji - choć opublikował dwa tomy poezji, stał się znany skądinąd. Dla Białoszewskiego twórczość, także prozatorska, była materią i esencją życia. Życie było także materią jego twórczości, podczas gdy Morsztyn, którego większość wierszy to adaptacje/tłumaczenia dzieł innych mistrzów, wydaje się nieustannie uprawiać poetyckie ćwiczenia, choć na najwyższym możliwym poziomie. Morsztyn stworzył zasadniczo trzy typy wierszy w konwencji dworskiej: erotyki, wiersze religijne ("Pokuta w kwartanie") oraz obscena, formalnie prostsze od pozostałych pornografiki. Bez względu na to jednak, o czym pisał, cała jego twórczość, a i dzieła przez niego tłumaczone ("Cyd"), nie zawierają, wbrew epoce, ani jednego makaronizmu (!). Jego polszczyzna jest najczystszym, dokładnie przemyślanym i pracowicie zbudowanym narzędziem, dzięki któremu osiąga swoje cele artystyczne: kusi, modli się, podnieca. Jest jasne, że programowo unikając tak modnych w XVII wieku zapożyczeń, Morsztyn świadomie stawia na piedestale słowo - w języku polskim.

Białoszewski ma wybitny słuch językowy: słowa i wyrażenia zbiera, kolekcjonuje, zestawia i pożycza, odrzucając nadmiarowość, tkając z nich prozy i poezje, w sposób niezwykły ujmując to, co zwykłe. Gdy czytałam, a potem kartkowałam "Rozkurz", mój wzrok przyciągnął fragment wiersza "Assuan zlazł z mapy do życia Polaka", gdzie poeta pisze: "amarantowe góry / słońce na raka nie czeka / on tu", co ku memu zaskoczeniu przypomniało mi fragment Morsztynowego opisu upału: "Kiedy się słońce przez Raka przedziera /I Lwa strasznego nawiedzić napiera"... A to prowadzi nas do samego Jana Kochanowskiego, który pisze w "Pieśni świętojańskiej o sobótce: "Gdy słońce Raka zagrzewa / A słowik więcej nie śpiewa"...

Morsztyn i Białoszewski, których dzieliło trzysta lat, tworzyli więc świadomie, opracowując swe utwory z pietyzmem i dbałością o warstwę językową.

Ze smutkiem stwierdzam, że słowo dziś staniało. Z mediów i książek wylewają się potoki nic nieznaczących, bezmyślnych wypowiedzi, którym brakuje nie tylko oryginalności, ale i rzemieślniczej sprawności, że nie wspomnę o poprawności. Właściwie chętnie wlepiałabym kary za błędy językowe i propagowanie złej polszczyzny. Ale wówczas zabrakło by więzień.

Widocznie robię się zgryźliwa.



kadewu 21:01:56 22/01/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Minus cztery w Wezembeeku

Wszystko ścina się w człowieku...

Uziemieni zatkanym nosem i kaszlem krtaniowym - tkwimy w ciepłym domu, gdy za oknem minus.

Dla mnie oznacza to trzydniowy urlop bezpłatny, więc radość -  było nie było -z pewnego odpoczynku od codziennej gonitwy  miesza się z niewesołą perspektywą mniejszego zarobku i oczywiście zatroskaniem o mały nosek Jota.

A przecież właściwie mieszkam w kraju egzotycznym. Wczoraj, gdy szliśmy do lekarza, minęliśmy rosnącą na placu Ambiorixa (to taki belgijski Asterix) dorodną palmę, o tak.

W poniedziałek idąc do supermarketu minęłam Hinduskę w sari. A jeszcze na jesieni przeleciało nam nad głowami stado zielonych papug. Mam nadzieję, że przeżyją tę zimę.

 



kadewu 15:36:38 18/01/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Zima w sercu

Nikt nie lubi stycznia. Handel - bo to najgorszy miesiąc roku, bo naród wszystko, co miał kupić, kupił w grudniu. Naród nie lubi - bo zimno i wieje, a także duje i leje. Niskie temperatury dostają się do serc i mrożą ochotę do życia.

Myślimy z Jotem, by wyskoczyć na dzień do Spa, gdzie woda w basenie ma 32 stopnie, ale to jest wyprawa całodzienna i energochłonna. Jeśli zwleczemy się późno z łóżek, nie ma już większego sensu turlać się na południe kraju.

Dziś poturlaliśmy się autobusem do Zaventem, by w tamtejszej Ikei kupić zasłonki w czarne koty, pomarańczowy dywan, czarną pościel z kościotrupem i inne gustowne drobiazgi. Wyjazd się w sumie udał. W zamyśle miał to być ciąg dalszy moszczenia się w nowym mieszkaniu. Do umoszczenia trochę jeszcze brakuje, ale jest już znacznie lepiej, przytulniej.

W pracy zimne są poniedziałki i wtorki; w środy biuro  już się nagrzewa. Podobno niedługo, po półtora roku tymczasowości, przeniosą nas do biura docelowego. Hm. Nie uwierzę, póki... itd.

Walczę ze zmęczeniem, anemią, fibromialgią i strachem przed powrotem zakrzepicy. Czasem już o 22.30 muszę po prostu iść spać, choć brzmi to zabawnie w przypadku osoby, która od 42 lat nie jest niemowlęciem. 11 godzin snu nie zawsze też regeneruje. Ale jeśli sen skrócę (jak tydzień temu, by dokończyć kryminał, aaa), nie funkcjonuję nawet na 50%, zawodzi pamięć, a i serce mi wariuje. Takie właśnie wariowanie kardiologiczne spowodowało, że będąc w kraju, mimo planów, nie spotkałam się ani z Z., ani z K. Wybaczcie, kochane panie. Przesyłki wkrótce do Was dotrą.

A w dalekiej Polsce właśnie moja przyjaciółka przeszła wczoraj operację gastryczną w walce z cukrzycą i innymi dolegliwościami. Zaczyna już dzisiaj pić  oby było z górki. Podobnie jak u mnie, będzie przez pewien czas na płynnej diecie. To wcale nie jest takie łatwe, jak lekarze głoszą i jak się wydaje. W zasadzie moja operacja była, z perspektywy 5 miesięcy, źródłem cierpienia i komplikacji. Jeszcze dwa dni temu zatkałam się chlebem w takim stopniu, że próbowałam sprowokować wymioty. Ale Z. potrzebuje zmniejszenia żołądka i tyle, zdecydowała się dawno. Ja też dość miałam pieprzonego refluksu.

A teraz okazuje się, że zakrzep mógł tworzyć się już wcześniej, a refluks być wynikiem ucisku żyły wrotnej. Czyli nadal jest tajemniczo.

Postanawiam jednak żyć z dnia na dzień, nie myśląc zbyt wiele o ograniczeniach aż do kolejnego pobrania krwi w lutym. Tak to już jest. Dobranoc, kot na noc.

 



kadewu 21:58:34 14/01/2017 [komentarzy 0] Komentuj

Nowe, a czy lepsze?

Dość spokojnie wkroczyłam w nowy rok, lądując w Brukseli 6 stycznia. Świeciło słońce i było dość mroźno.

Od tamtej pory zdążyło się rozpadać. i ocieplić.

Musiałam trochę nagrzać mieszkanie, bo było lodowato. Kot naturalnie nagadał mi, co myśli o mojej nieobecności, obrażony.

A od wczoraj brutalne zderzenie z rzeczywistością, tj. powrót do pracy i codziennych zajęć.

Dziś hematolog zdecydował, że przerywamy kurację rozrzedzającą krew, przechodząc na aspirynę. Badania genetyczne wyszły dobrze - oprócz jednego, które zaginęło w cyberprzestrzeni, więc może być na plus lub minus.

Cieszę się, bo teraz mogę pozbyć się anemii, poddać się operacji oka i nie chodzić na badania krwi co tydzień.

Martwię się, bo zakrzepica może wrócić, a w żyle wrotnej mam ciągle zakrzep, który utrudnia mi życie i którego nie da się usunąć mechanicznie. Jeśli nie pomoże aspiryna, trzeba czekać na rekanalizację, krążenie oboczne albo inne dziwy natury. A jeśli nie nastąpią?

Ponieważ badania krzepliwości można powtórzyć dopiero po miesiącu od brania leków, o operacji oka zdecyduję po 21 lutego, kiedy będą wyniki.

Zawsze to jakaś zmiana. Nowy rok, nowe wyzwania.

Nie cierpię wyzwań, ech.



kadewu 19:53:32 10/01/2017 [komentarzy 0] Komentuj





[191943] ||Strona Główna
[4] ||
Księga Gości
[Dodaj do Księgi]


Dodaj do Ulubionych
Kadewu żyje, by czytać i czyta, by żyć. W pozostałym czasie rozmyśla i śpi. Mówi rzadko. Rocznik 1974.



Archiwum

2017
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2016
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2015
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
2014
Grudzień
Listopad
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2010
Grudzień
Wrzesień
Sierpień



Ulubieni




Linki

kultura w Brukseli
piękny blog


kadewu
JEDNYM OKIEM: Uwagi Kadewu na temat otaczającego ją świata z uwzględnieniem wynalazku pisma. Czyta jednym okiem, bo drugie nie działa.