Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
kadewu JEDNYM OKIEM


Człowiek jest taki i taki

Trudno mi komentować wczorajsze wydarzenia w Brukseli.

Do metra linii 1 wsiadam na pierwszej stacji. Wczoraj akurat było to o 8.22 - dość wcześnie. Cztery minuty później Zo. napisała mi, że na pobliskim lotnisku nastąpił wybuch. Uspokoiłam ją, że mnie nic nie grozi. Inni pasażerowie wokół mnie zerkali na swoje smartfony; było jasne, że coś poważnego rzeczywiście się wydarzyło.

Jechałam i myśli krążyły wokół możliwego zagrożenia. Atak terrorystyczny w metrze byłby bardzo skuteczny: wywołałby panikę, przyniósł wiele ofiar i zdezorganizował życie miasta.

Wysiadłam na stacji M., jak zwykle. O 8.45 byłam już przy biurku, a o 9.11 moja stacja wyleciała w powietrze.

Z czasem dowiadywałam się, kto ze znajomych był zagrożony. Na przykład J. i T. byli w krytycznym czasie na lotnisku - nic im się nie stało. Dziś spotkałam całą i zdrową K.K., mamę przyjaciela Jota, która jest stewardessą. Otóż wczoraj przylot jej samolotu się spóźnił, i kiedy nastąpił atak na lotnisko, oni byli jeszcze w powietrzu.

Początkowo wydawało się, że terroryści osiągnęli zamierzony cel: dziesiątki zabitych, setki rannych, zniszczona stacja metra, unieruchomione miasto. Dzisiaj jednak szkoły i sklepy są czynne; metro powoli zaczyna jeździć, na tory wróciły tramwaje.

Najgorsze w terroryzmie jest to, że niszczy podstawową tkankę społeczną: zaufanie do drugiego człowieka. Ten moment, gdy sprzedawca podaje ci towar, a ty płacisz, zamiast po prostu uciec. Ta chwila, gdy pasażer obok ciebie odkłada na podłogę torbę, w której zamiast materiałów wybuchowych jest naprawdę wiolonczela.

Przeszliśmy już trening nieufności w listopadzie, po atakach na Paryż. Dziś na ulicach znowu widać wojskowe samochody. Znowu stan wojenny. Belgowie wprowadzili trzydniową żałobę, ale nie przestają się śmiać - to ich uratuje.

 



kadewu 11:28:37 23/03/2016 [komentarzy 2] Komentuj

Kręci się

Doktor pociągnął za rureczkę i hop! lekko wyskoczyła mi z przełyku. To najlepsza chwila pani dzisiejszego dnia, powiedział. I z rozpędu wypisał mi zwolnienie na dwa dni.

Dziś po osiemnastej Słońce ustawiło się w tym miejscu, w którym było o czternastej zero dwie szesnastego marca tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego czwartego roku. Kalendarz nie nadąża i pokaże tę datę dopiero jutro.

Jakie to pocieszające, że kosmiczne cykle tykają cichutko, ale bez pudła, rok po roku, miesiąc po miesiącu. Myślenie o tym daje mi dużą, autentyczna ulgę. Powtarzalność jest dla mnie ważna, bo przerasta mnie o miliardy lat i wykracza daleko poza moje ja. Było, jest i będzie.



kadewu 22:00:20 15/03/2016 [komentarzy 0] Komentuj

Koniec i początek

Dziś o 16.00 siła medyczna w szpitalu E.C. wyjmie mi rureczkę z przełyku, hura. Cieszę się, bo ustawicznie leje mi się z dziurki, w której tkwi sonda.

A potem zacznę świętować czterdzieste drugie urodziny. Może kupię sobie gramofon? Albo tort?

 



kadewu 09:40:20 15/03/2016 [komentarzy 0] Komentuj

Z rurką przez świat

Zabieg założenia rureczki do żołądka trwał minutę. Co prawda po tym, jak puściło znieczulenie, boli mnie nos i gardło, no i leci mi katar, ale ogólnie jest znacznie lepiej niż sobie wyobrażałam.

Rureczka mierzy do jutra pH mojego kwasu żołądkowego, a na dołączonym aparaciku przyciskami mam wskazywać, czy czuję refluks i jaki.

No, ciekawe. Nie takie straszne. Wiele osób ma sondę w żołądku na stałe...

Gdy wracałam tramwajem linii 7 do domu, tylko dwie osoby posłały mi pytające spojrzenia. Ot, społeczeństwo liberalne.



kadewu 19:42:03 14/03/2016 [komentarzy 0] Komentuj

Jutro

Jutro około szesnastej pojadę z pracy do szpitala, gdzie będę miała pH-metrię: gastrolog włoży mi przez nos do żołądka sondę, która będzie mierzyć kwasowość mojego refluksu.

Brzmi to nawet całkiem-całkiem, ale nagle zdałam sobie sprawę, że pewnie będę miała silny odruch wymiotny i nie pójdzie tak łatwo.

Ech.

A potem dzień wolnego, a potem będą moje urodziny.



kadewu 20:02:54 13/03/2016 [komentarzy 0] Komentuj

Zjazd

Dobrnęłam do końca tygodnia roboczego w niezłej formie. Przygotowałam dobrą prezentację na przyszły tydzień. Wydrukowałam dokumenty na konferencję. Zaplanowałam wszystko na poniedziałek, kiedy idę do szpitala na pH-metrię.

A dziś, w sobotę, doświadczyłam wielkiego zjazdu sił, upadku energii. Spałam długo i nieefektywnie.

Tak bywa. Wkrótce moje urodziny: doładuję baterie.



kadewu 12:50:04 12/03/2016 [komentarzy 0] Komentuj

Bliżej końca

 Po czterdziestce odkrycie, że jest coraz mniej czasu. Dosłownie i na wszystko.

Po pracy zrobiłoby się coś, ale nie zdążyło. Dziś upiekłam indyka w warzywach, na resztę nie starczyło czasu.

Słucham radia, Trójki, ale nie starczyło mi czasu na poczytanie poezji, nie mówiąc nawet o napisaniu czegokolwiek.

Miałam w torbie szczotkę do włosów, ale nie miałam czasu się poczesać w pracy. Bo w pracy pracuję.

Poszłabym do kiosku i zagrała w lotto, ale nie dałam rady. Nogi nie dają rady, mięśnie są sztywne jak kamień.

Mój kraciasty koc z żywej wełny ma prześwity. W zasadzie można by go wyrzucić. Jak to? Kupiłam go na V roku studiów, ma zaledwie osiemnaście lat! Jestem chomikiem, a koc kojarzy mi się z domem rodzinnym i okresem niezmąconego szczęścia: mama, tata, siostra, dwa psy i dwa koty, zapach zalewajki na ogniu. Jestem dorosła i mam swoje pieniądze, pracuję i studiuję.

Skończyło się i nie wróci.

Nie zrobi się tego, co się chce. Nawet procenta.

Nauczyć się odpuszczać - laisse tomber, to wielka mądrość. Skoro muzyka to cisza między dźwiękami, to życie jest tym, czego się nie zrobiło.



kadewu 21:41:01 7/03/2016 [komentarzy 0] Komentuj

10. Dix. Dziesięć.

Na cześć mojego syna Jota, w dzień jego 10. urodzin, zakończono trwający połowę jego życia remont stacji metra Arts-Loi.

To oczywiście żart i przesada: remont ukończono w dzień jego urodzin, choć nie po to, by je uczcić.

Po to, by je uczcić, poszliśmy cztery dni później do brukselskiego akwarium.

W akwarium byliśmy już wcześniej, w 2012 r., i się nam podobało. Tym razem zamówiliśmy tam małą imprezę urodzinową - w zajęciach warsztatowych może uczestniczyć najwyżej 12 dzieci. Jednak cała grupa liczyła ostatecznie 7 małych osób. Matka ósma.

Na początku zrobiliśmy rundkę po sali wystawowej. Bardzo ciekawie i cierpliwie oprowadzała nas pani dyrektor - Danielle.

http://www.aquariologie.be/En/Accueil.html

Następnie odbyła się część konsumpcyjna - przywieźliśmy 2 torty, z których większym wzięciem cieszył się ten czekoladowy. Hm, więcej śmietankowego dla mnie.


Potem poszliśmy tam, gdzie zwykli zwiedzający nie chodzą - na zaplecze. Tam odbywa się kwarantanna i leczenie zwierzątek, ryb i płazów. Tam hodowane są na karmę dla nich ochotki, które oglądaliśmy pod mikroskopem. Pani dyrektor obrazowo pokazała nam, ile na Ziemi jest słodkiej i wody i przestrzegła, że braknie jej do 2050 r.


Jot jest tym do dziś przejęty. W efekcie po imprezie została mu taka refleksja, że postanowił walczyć o jakość wody pitnej na świecie.

Zamiast prezentów poprosiłam gości o przyniesienie drobnych datków, które wesprą akwarium. Zebraliśmy 50 euro i myślę, że powinniśmy być jeśli nie dumni z siebie, to zadowoleni.

Co podobało się młodzieży najbardziej? Może błazenki (Nemo!), może flądry, a może maleńkie rozgwiazdy na szybie akwarium...

Impreza odbyła się w cztery dni po faktycznych urodzinach, a w sto siódmą rocznicę urodzin mojego dziadka. Pokolenie za pokoleniem, siła genów, odwieczny cykl życia - tego typu myśli nie są wcale nie na miejscu w miejskim akwarium.

Przyznaję, jestem wielbicielką takich miejsc. Od dzieciństwa miałam rybki i godzinami je obserwowałam. Mój ojciec miał do nich dryg - choć umiarkowanie je pielęgnował, żyły długo i rozmnażały się bujnie.

Wszystko, to znaczy życie, zaczęło się wodzie i być może wszystko, to znaczy nasza cywilizacja, skończy się z jej braku. Zobaczymy.

A na razie zaczął się chyba ostatni rok, w którym Jot jest małym dzieckiem.



kadewu 22:10:55 2/03/2016 [komentarzy 0] Komentuj





[191943] ||Strona Główna
[4] ||
Księga Gości
[Dodaj do Księgi]


Dodaj do Ulubionych
Kadewu żyje, by czytać i czyta, by żyć. W pozostałym czasie rozmyśla i śpi. Mówi rzadko. Rocznik 1974.



Archiwum

2017
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2016
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2015
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
2014
Grudzień
Listopad
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2010
Grudzień
Wrzesień
Sierpień



Ulubieni




Linki

kultura w Brukseli
piękny blog


kadewu
JEDNYM OKIEM: Uwagi Kadewu na temat otaczającego ją świata z uwzględnieniem wynalazku pisma. Czyta jednym okiem, bo drugie nie działa.