Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
kadewu JEDNYM OKIEM


Czy mi brak

Czy tęsknię? Na przykład za krajobrazem, żurkiem i polami rzepaku późną wiosną?

To zaskakujące, ale... Dawniej nie sądziłam, że w ogóle nadaję się do wyjazdu na obczyznę. Sądziłam, że jestem typem stacjonarnym, trudno się przyzwyczajającym się. Okazało się, że nie przywykam łatwo i bezboleśnie, ale w zasadzie wszędzie mi się podoba. Wszędzie można znaleźć coś dla siebie. W wilgotnym klimacie Belgii nie choruję i mniej marznę, a za słońcem tęsknię tak samo.

Spośród krewnych mam w Polsce już w zasadzie tylko siostrę, która coraz częściej mnie odwiedza.

Pochodzę z krainy pagórkowatej, więc łatwiej mi było przywyknąć do Brukseli niż płaskiej Warszawy.

Kiszone ogórki mogę kupić tu i tam. Jak również prasę. Żurku już nie mogę, bo żyto mi nie służy; pola rzepaku odkryłam między innymi we francuskim miasteczku, gdzie 25 lat spędził mój dziadek. Ale są i za Brukselą.

Nie płacę podatków w Polsce, ale ciągle mogę głosować w wyborach.

Lubię belgijskie drzewiaste magnolie i tutejsze całoroczne stokrotki.

Choć czasem jest naprawdę dużo łatwiej: człowiek staje na hiszpańskiej, alikantyjskiej ziemi i czuje, że mógłby tam spędzić całe życie.

Czy musimy być fizycznie przywiązani do kawałka ziemi, gdzie przyszliśmy na świat? Nie widzę tego w kategorii obowiązku moralnego.

Człowiek ciągnie tam, gdzie mu  lepiej albo ciekawiej. Albo gdzie mu się przydarzyło być. Przywykłam.



kadewu 17:18:15 29/02/2016 [komentarzy 0] Komentuj

Podpatrzone

Wielką zaletą Brukseli jest to, że można w niej spotkać wszelkie typy ludzkie. Dobrze, powiecie, tak jest w każdym dużym mieście. Owszem, odpowiem, ale Bruksela jest jak na duże miasto całkiem mała, kompaktowa, ale za to wielokulturowa. Można tu usłyszeć na co dzień ponad sto języków. Można zobaczyć ludzi o dowolnym kolorze skóry, ubranych w dowolnym stylu.

Wczoraj jadąc do pracy obserwowałam pana w średnim wieku ubranego z biurową elegancją w tonacji ciemnozielonej. Wisiał mi nad głową czytając książkę po francusku. Spojrzałam na krawat - zerkał z niego na mnie Snoopy na ciemnozielonym tle.

Dziś w przerwie obiadowej pojechałam na stację Porte de Namur, by w tamtejszej Hemie* kupić Jotowi prezenciki dla gości imprezy urodzinowej, która odbędzie się jutro (taki zwyczaj, że obdarowuje się gości). W metrze linii 6, którym jeżdżę najrzadziej, zobaczyłam pana z długą brodą, który na plecach miał srebrny plecaczek-jeżyka z fascynującymi kolcami. Czemu nie? Każdy inny, wszyscy piękni na swój odrębny sposób.

*holenderska sieć sklepów z badziewiem i bzdetami: http://www.hema.be/fr/



kadewu 19:42:46 26/02/2016 [komentarzy 0] Komentuj

Dom

Wygrzałam się, owszem, wykichałam, pobrałam leki,  poczytałam. Infekcja chyba sobie poszła.

Zrobiłam trochę rzeczy, które prosiły się o to. Nawet napisałam parę stron czegoś, co miało być kiedyś moim doktoratem. Ta poezja ciągle wywołuje u mnie zaciekawienie, chęć działania - analizy, opisu, chęć niesienia jej innym.

Z pozostałych rzeczy, które proszą się o zrobienie mogę wymienić wiele tłumaczeń z francuskiego, dwa albo trzy artykuły dla "Nowego Zagłębia" i... tak dalej. Teraz tylko muszę ponownie zachorować.



kadewu 11:15:33 21/02/2016 [komentarzy 0] Komentuj

W domu

Chora i w domu. No, w sumie nie zawsze w domu, bo trzeba do lekarza, bo trzeba do szpitala na rentgen, bo trzeba po Jota do szkoły i lekarstwa do apteki.

Idąc do lekarza przebijałam się przez zasieki, bo dziś zaczyna się szczyt unijny, więc żołnierze chronią "perimetre" - rondo Schumana i okolice - szczególnie czujnie.

Spróbuję poprosić gluty, żeby opuściły moje zatoki. Najpierw była kąpiel, potem lek na rozrzedzenie wydzieliny. Hm.


A za oknem naprawdę wiosna.




kadewu 15:19:10 18/02/2016 [komentarzy 0] Komentuj

Najgorsze

Najgorszą chorobą jest zatkany nos. Mam to!



kadewu 21:58:50 16/02/2016 [komentarzy 0] Komentuj

Przez żołądek

Pojechałam dziś do szpitala E.C., po raz pierwszy, jako że uchodzi za najdroższy w Brukseli, ale przyjmuje tam dobry fachowiec od żołądka. Akurat boli mnie głowa, więc się wybrałam :-).

Dostałam skierowanie na radioaktywne i inwazyjne badania, a przy okazji zwiedziłam nowe tereny (Uccle). Wracałam siódemką: w tramwaju starsza pani, Polka, rozmawiała przez telefon najwyraźniej o swoich wnuczkach (sprzątają). Pani kulturalna, ze wschodnim akcentem, a dłonie miała dużo młodsze od twarzy.

Jest mróz.



kadewu 21:28:16 15/02/2016 [komentarzy 0] Komentuj

Oliwa

Jako że tłuszcze wróciły do łask, zaczęłam parę lat temu znowu jeść masło i używać oliwy. Drzewko, które żyje nawet 2000 lat, musi rodzić owoce pełne samego dobra.

Ta oliwa jest wyjątkowa: przyjechała do mnie prosto od producenta z Andaluzji. Jest gęsta, brudna, niefiltrowana. Pycha.

Można ją pić (co robię wieczorem), smażyć na niej i dodawać do sałatek. Można się nią smarować i wcierać we włosy: jest przedobra.




kadewu 16:16:18 8/02/2016 [komentarzy 0] Komentuj

Remiza

W ubiegłym roku Jot chodził na zajęcia młodzieżówki Czerwonego Krzyża w gminie Woluwe St. Pierre. Dowiedział się na przykład, że większość oparzeń u dzieci jest sprawką oleju z frytkownicy (nie dziwota - frytki to belgijska potrawa potraw, co łączy Belgów bez względu na podziały językowe). I dowiedział się, że oparzoną część ciała należy na 20 minut wsadzić pod wodę o temperaturze 20 stopni. I tak dalej. W ramach kursu dzieci miały odwiedzić stację strażaków - z jakichś przyczyn stało się dopiero 18 października, czyli po zakończeniu kursu. Ale warto było czekać.

Centralna stacja straży pożarnej w Brukseli wygląda tak, jak się tego można spodziewać - zbudowana jest z czerwonej cegły i ukrywa się w jednej z niepozornych brukselskich uliczek. Oprowadzał nas po tym królestwie pan strażak o nazwisku Axel De Bruyne (ciekawe, czy to krewny Kevina, belgijskiego piłkarza - powiedzieliśmy sobie z Jotem). Zwiedziliśmy centralę, gdzie odbierane są telefony ze zgłoszeniami o pożarach - system identyfikuje numer rozmówcy, choć głupie żarty się zdarzają, zwłaszcza nocą. Zgłoszenie o pożarze można również przysłać sms-em. Strażacy rejestrują je za pomocą specjalnego programu, który zawiera także mapy, podpowiada trasę itd. Dyżurni, z którymi rozmawialiśmy, obserwowali jednocześnie dwa monitory.

Według De Bruynego strażackie związki zawodowe wymogły, aby strażacy  nie musieli władać jednocześnie francuskim i flamandzkim - w efekcie nie wszystkie rozmowy są dla wszystkich zrozumiałe, choć na 12-godzinnym dyżurze zawsze znajdzie się ktoś, kto włada "tym drugim" językiem Brukseli. Jak sam przyznał, jest w stanie poprowadzić rozmowę prędzej po angielsku niż po flamandzku. -Ach, i jeszcze przydałby się nam ktoś mówiący po polsku.-dodał strażak.


W Belgii nie ma pogotowia ratunkowego - jego funkcje pełnią właśnie strażacy. Obejrzeliśmy więc żółte karetki wraz z wyposażeniem, a wszystko to umieszczone niczym przemyślne klocki we wnętrzu pojazdu tak, by maksymalnie wykorzystać ograniczoną przestrzeń mercedesów.


Obejrzeliśmy także czerwone wozy, także mercedesy, wyjeżdżające do pożarów, zaparkowane tuż przy rurach, po których strażacy zjeżdżają zaraz po usłyszeniu alarmu.


Na koniec obejrzeliśmy wysięgnik, który może wynieść strażaka na wysokość 30 metrów, zaś młodzież skorzystała z okazji i mimo chłodu poszybowała na wysokości.


Czego się jeszcze dowiedzieliśmy? Każde duże miasto ma swój oddział straży pożarnej, a w małych miejscowościach jest ochotnicza straż pożarna; na razie jeszcze strażacy mają prawo do wcześniejszej emerytury; strażacy mogą korzystać z wody pitnej do gaszenia pożarów.

Podsumowując - choć zmarzłam na kość, warto było obejrzeć od środka remizę. To była spokojna niedziela; żaden wóz nie wyjechał na akcję. Nie zawsze tak jest.

https://www.facebook.com/pages/Caserne-Des-Pompiers-De-Bruxelles-Heliport/140621036024281



kadewu 16:23:43 7/02/2016 [komentarzy 0] Komentuj

Klient nasz pan

W piątek zdarzyła mi się rzecz niebelgijska. Otóż... Belgia nie słynie z wysokiego standardu obsługi klientów, nawet w licznych tu doskonałych restauracjach. A jednak są wyjątki.

Jadłodajna "O-choix" jest mi droga, bo serwują tam zupę soczewicową z papryką. Jest to przepyszne danie, do którego ostatnio nie mam szczęścia - gdy przychodzę, okazuje się, że inni klienci byli szybsi.

Ale w ubiegły piątek szczęście się do mnie uśmiechnęło. Pani kelnerka przyjęła zamówienie, mówiąc mi, że jakoby zachowała ostatnią porcję z myślą o mnie. W lokalu jest zimno, więc zamówiłam jeszcze zieloną herbatę z miętą (w odróżnieniu od własnego ojca nie pijam mięty, ale wybór ciepłych napojów był ograniczony). Czekałam dość długo, bo lokal był pełen gości - eurokratów korzystających z przerwy obiadowej. Od nudy uchronił mnie mój wierny czytnik i książka Jaume Cabre.

No, i kiedy przyszło do płacenia, okazało się, że herbata była na koszt lokalu, ponieważ się za długo naczekałam.

Miłe zaskoczenie.



kadewu 12:14:54 7/02/2016 [komentarzy 0] Komentuj

When I'm sixty four

Jeżeli człowiek uczy się czegokolwiek z upływem lat, to chyba przede wszystkim tego, że czasu ma z wiekiem coraz mniej i że nie zdąży już zrobić wszystkiego, co sobie zaplanował. Ani polowy. Ani jednej czwartej. Ani procenta. Więc w sumie nie warto się spieszyć.

Moja mama zmarła mając 49 lat, tato - 64. Ja za chwilkę skończę czterdzieści dwa (jak to możliwe? Pojęcia nie mam). Widzę coraz jaśniej, że nie zdążę już prawie z niczym. Brak mi czasu - w perspektywie dnia, który wypełnia praca; tygodnia, miesiąca, roku. Nie mogę jednak działać za wszelką cenę, pracować kosztem snu - więc odpuszczam. Pozornie to bierność, a w rzeczywistości jedyne, co istnieje, czyli życie. Które jest takie, jakie jest i chyba nie warto się z nim szarpać. A może warto?



kadewu 20:00:24 6/02/2016 [komentarzy 0] Komentuj

Za oknem

Za oknem luty, podobno najgorszy miesiąc w Belgii (to cytat z mojej irańskiej uczennicy sprzed 3 lat). Ale nie ma co narzekać: dla mnie to miesiąc urodzin siostry, męża i synala, jest zatem co świętować.

Za parę dni przylatują do mnie polscy przyjaciele. Mam urlop, który nieprzypadkowo przypada w tymże terminie - oraz terminie ferii karnawałowych. Czyli: niestraszny nam wiatr i deszcz, pójdziemy zwiedzać i smakować Brukselę...



kadewu 14:00:54 6/02/2016 [komentarzy 0] Komentuj

Co dalej

Nowe szkła (pryzmatyczne) zamówione, słono opłacone, odebrane i umieszczone na nosie. Bez większych rewelacji. Raczej mnie nie uleczą. W takim przypadku w czerwcu zdecyduję się na operację zezującego oka.

Ufff, mam już dość uciekania mojego prawego oka. Źle mi się czyta, źle skupia wzrok na tekście, a im bliżej wieczora, tym gorzej. Na przykład teraz jest całkiem źle.

Lubię takie chirurgiczne rozwiązania: ciach i wiadomo. Pomogło albo i nie.

Leczenie zeza u dorosłych to podobno grząski grunt, ale niewiele mam do stracenia, prawda?

O leczeniu zeza na przykład tutaj:

http://www.edukacja.przegladokulistyczny.pl/wspolczesne-metody-leczenia-zeza



kadewu 20:32:52 4/02/2016 [komentarzy 0] Komentuj

Co kto lubi

Dziś środa, więc po treningu tłuczemy się metrem z Anderlechtu na Stockel. Wagoniki niezatłoczone, bo to już po 21.00. Zawsze mówię mojej siostrze, że mogłaby goła wsiąść do metra i nikt by się nie gapił, a tym czasem - sama się zagapiłam na pana w spódnicy. Pan ów w kowbojskim kapeluszu, z kowbojskim zarostem wsiadł  w okolicy stacji Arts-Loi. Od razu wzbudził moje i tylko moje zainteresowanie dżinsową spódnicą.

Tu nic nikomu niedziwne, z niewielkimi wyjątkami. Wszak dwa lata temu prawie zarobiłam z dziób za domniemane bycie Żydówką. Pan pod wpływem substancji dopatrzył się czegoś niedopuszczalnego w kształcie mojego nosa i próbował mnie opluć... Poza tym nie wzbudza sensacji Afrykanka w futrze, turbanie i klapkach ani metroseksualny kowboj.



kadewu 22:35:04 3/02/2016 [komentarzy 0] Komentuj





[201218] ||Strona Główna
[4] ||
Księga Gości
[Dodaj do Księgi]


Dodaj do Ulubionych
Kadewu żyje, by czytać i czyta, by żyć. W pozostałym czasie rozmyśla i śpi. Mówi rzadko. Rocznik 1974.



Archiwum

2017
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2016
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2015
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
2014
Grudzień
Listopad
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2010
Grudzień
Wrzesień
Sierpień



Ulubieni




Linki

kultura w Brukseli
piękny blog


kadewu
JEDNYM OKIEM: Uwagi Kadewu na temat otaczającego ją świata z uwzględnieniem wynalazku pisma. Czyta jednym okiem, bo drugie nie działa.