Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
kadewu JEDNYM OKIEM


Te wszystkie małe rzeczy...

 

Których się nie opiewa. Słońce świeci i grzeje w brzuch. Gładzi po włosach. Idziesz trotuarem i nie chcesz donikąd dojść, po prostu idziesz. W liściach drzew już jesienne słońce. I wcale, wcale nie chce ci się wracać do biura. A jednak wracasz, musisz, wrócisz. Przy wejściu mrugają do ciebie ochroniarze-flirciarze. Słońce nie daje za wygraną, mała rzecz, a cieszy.

 

 



kadewu 19:39:16 26/08/2015 [komentarzy 0] Komentuj

Na przemian

 

Nie mogę nie kochać pogody w Brukseli. Dziś lało przynajmniej trzy razy, zaś w przerwach świeciło złote, tłuste słońce. Uwielbiam to. W Brukseli jak na karuzeli.

W Polsce przeszkadzało mi zimno, wilgoć, suche powietrze i gorąco. Tutaj nic mi nie przeszkadza: to wkładam kurtkę przeciwdeszczową, zdejmuję przemoczoną kurtkę, to wciągam czapkę, to zdejmuję czapkę, to sznuruję welury, to zdejmuję sikające wodą welury i idę dalej. To miejsce hartuje.

Teraz deszcz pada i wiatr wyje, kot leży gdzieś blisko mnie - nie śpiąc, a ja piszę te słowa pod ciepłą lampką.

 

 



kadewu 20:25:17 24/08/2015 [komentarzy 0] Komentuj

Pada

Piękna pogoda, wciąż obecna za oknem, gdy się obudziłam, ustąpiła ciężkim chmurom przywianym z północy porywistym wiatrem.

Gdy tylko weszłam do domu, umyłam ręce i zawołałam kota, lunął deszcz. Tak to już zwykle mam, że zdążam.

Zrobię jakąś zupę (pomidorową), wieczorem zjem coś po chińsku. Padający deszcz dobrze mi robi na humor. Kot śpiący i ja też.



kadewu 15:36:39 23/08/2015 [komentarzy 0] Komentuj

Sobotnie lenistwo

Korzystając z soboty umówiłam się do fryzjera. Pogoda była piękna, więc i wycieczka udana.

Pani Basia ma zakład w Schaerbeeku, więc muszę jechać z przesiadką, ale w taki dzień podróż to

 

  

przyjemność.

Trochę poczekałam na ławeczce i - trochę popstrykałam telefonem zdjęcia ładniej okolicy.




kadewu 16:16:42 22/08/2015 [komentarzy 0] Komentuj

Zwolnij, bo żyjesz raz

Choć przed wyjazdem do Hiszpanii wydawało się, że nie znajdę na to czasu, udało mi się jednak umówić na wizytę, znaleźć termin i oto 2 września idę do szpitala zrobić to, o czym rok temu zapomnieli przy okazji kolonoskopii lekarze z Saint Luc. Nie żebym się jakoś ekscytowała wkładaniem rurek do gardła, ale kiedyś trzeba, zwłaszcza, jeśli masz niski poziom witaminy B12 (czyli możesz mieć zapalenie błony śluzowej) i w stresie boli cię, by nie powiedzieć, nap... żołądek.

Nie ma problemu z uśpieniem pacjenta ("proszę pani, w  takiej Francji wszyscy się usypiają", mówi dr C., który wygląda trochę jak dawny weterynarz mojego nieżyjącego psa, a który we Francji właśnie praktykował), a ubezpieczenie szpitalne powinno pokryć całość kosztów jednodniowego pobytu w prywatnym szpitalu C. I zwolnienie dostanę.

No proszę.



kadewu 15:59:02 16/08/2015 [komentarzy 0] Komentuj

Jednym okiem

Nigdy nie żalę się publicznie, że jestem niedowidząca i jednooczna. Tylko ten blog nosi odpowiedni tytuł... Jakoś sobie (z wiekiem coraz gorzej) na co dzień radzę. Niedowidzenie jest nieuleczalne. Ale kiedy wyczytałam, że w Antwerpii istnieje klinika uniwersytecka operująca męty ciała szklistego, które przy tym niedowidzeniu bardzo mi przeszkadzają i doprowadzają do szału - zdecydowałam się tam pojechać.

Sama podróż była przyjemna: w gorący dzień 30 czerwca klimatyzowany pociąg zawiózł mnie w 55 minut do stolicy Flandrii... Na dworcach zwykle mamy duży wybór sklepów z jedzeniem, a tu proszę - diamenty. Klinika mieści się pod miastem, więc kupiłam bilet i wsiadłam w autobus. Jechali ze mną młodzi chasydzi, cóż za folklor - niestety, choć moje ucho spodziewało się usłyszeć jidysz, to oni rozmawiali po flamandzku. Przecież nie mogłam spodziewać się języka żydowskiego, ale - przyznam - poczułam rozczarowanie.

W klinice musiałam najpierw wyrobić sobie kartę szpitalną, jak zawsze na początku leczenia w danym szpitalu; moje trwające od kwietnia problemy z ubezpieczycielem spowodowały, że czekałam około kwadransa na potwierdzenie, że madame Łiłial jest jednak ubezpieczona.

Przeszłam pełne badanie okulistyczne, rozmowę o kształtach mętów w moich oczach wraz ze szkicowaniem ich zarysów, dostałam potwierdzenie mojego niedowidzenia (40%), a wreszcie trafiłam do pani profesor, która wprowadziła do medycyny nowatorską operacyjną metodę usuwania mętów z ciała szklistego.

No więc pani profesor mi odradza a) laser - bo efekty będą krótkotrwałe, b) operację - bo dotykanie nożem zdrowego oka jest rzecz jasna ryzykowne. Oczywiście, jeśli się uprę, to oni wezmą ode mnie te 2,8 tys. euro i mnie pokroją, ale serdecznie odradzają. Za dwa lata będzie już dostępna nowa metoda, może się dla mnie nadawać. Na razie kroją tą metodą szczury.

W sumie mogłam się spodziewać kolejnego rozczarowania - nie istnieje żadna metoda leczenia niedowidzenia, dotykanie oka dominującego jest ryzykowne, z mętami trzeba się pogodzić, ale i tak było mi ponuro.

Tego dnia wieczorem przyjechała do mnie siostra, potem wyjechałyśmy na wakacje, nie myślałam o oczach. Ale wczoraj i dziś jakoś szczególnie ucieka mi niedowidzące oko, i tak sobie postanowiłam ponarzekać.



kadewu 18:23:00 15/08/2015 [komentarzy 0] Komentuj

MiaU

Po mojej weekendowej nieobecności kot powitał mnie obrażeniem. Zażądał mokrej karmy (wykonano), a następnie ponownie na mnie nakrzyczał.

W nocy spał ze mną plecy w plecy, ale tylko przez jakiś czas.

Moja stara dobra Janis! To już prawie jedenaście lat wspólnej drogi, wyjmowania futra z posiłków i drapania na uszkiem.

Gdzie ja nie byłam! Byłam w Zagłębiu. Obejrzałam swój rodzinny dom, pogadałam z lokatorami. Pięknie dbają o ogród... Poszłam na cmentarz na groby rodziców i dziadków. Odkurzyłam, postawiłam kwiaty. Upał przekroczył 40 stopni. Wracaliśmy z Jotem już po zmroku, po 21.00.

W sobotę odwiedziłam Z. Do S. zawiózł mnie czerwony tramwaj - podskakiwał na torach, od czego już się zdążyłam odzwyczaić.

A w poniedziałek z rana przyleciałam do B., która powitała mnie swoim zachmurzonym chłodem, jak to B.

Dom jest wszędzie, gdzie kot twój.



kadewu 23:10:09 11/08/2015 [komentarzy 0] Komentuj

Konsumpcja

 Wróciłam, czytam belgijski tygodnik "Moustique". Pisze on, że w 2013 r. Belgowie zjedli 190 milionów kurcząt i 11 milionów świń (sztukę na głowę). Oczywiście te liczby mając pewną wymowę etyczną: zabiliśmy te zwierzęta, żeby odżywić swoje ciała.

Na wakacjach jadałam głównie ryby i owoce morza. Dla moje siostry jest to moralnie dwuznaczne, bo zjadam żywe stworzenia - kiedyś byłam wegetarianką. Ja mówię tak: te ośmiornice i kałamarnice oraz langustynki miały dobre i pełne przygód życie. Wreszcie zostały złowione i trafiły na nasz stół, ale co się nażyły, to ich. W przeciwieństwie do ponurego i krótkiego życia kurcząt z fermy (dlatego jadam głównie indyki).

Oczywiście siostra ma rację, moje tłumaczenia są mętne, ale co zrobić, skoro muszę jeść dużo białka. To jest relatywizm i przyznaję się do tego.

W piątkowy wieczór zjadłyśmy na pożegnalną kolację duże krewetki zwane gambas popijając białym winem. Nasza ostatnia hiszpańska kolacja składała się z zapiekanego w czosnku dorsza i pieczonych ziemniaków. Ciągle zawstydza mnie konsumpcja, ciągle nie mogę uwierzyć, że jem takie dobre rzeczy, mimry z mimrami.




kadewu 19:47:55 2/08/2015 [komentarzy 0] Komentuj

Miasto światła

Wróciłam, wróciliśmy z siostrą Jot i synkiem Jotem z Miasta Światła, Alicante (Alacant),  położonego na Białym Wybrzeżu - Costa Blanca - w hiszpańskiej Walencji.

Był to mój trzeci raz w tym mieście. Oby nie ostatni! Wydaje mi się, że udało się nam harmonijnie połączyć wypoczynek ciała z rozwojem ducha: odwiedziliśmy muzeum archeologiczne (Iberowie! Rzymianie!), sztuki współczesnej (Joan Miró!), byków, sztuki XIX wieku (wachlarze!), wody... Pojechaliśmy na wycieczkę pociągiem do pobliskiego Elche (dwa razy - czemu bilety są droższe w weekend?), gdzie obejrzeliśmy bazylikę i muzeum archeologiczne (Dama z Elche - piękna!) oraz paleontologiczne (dinozaury!). Jeździliśmy tramwajem na plażę El Campello, Muchavista i Carrabiners; chodziliśmy per pedes na plażę miejską Postiguet. Wybraliśmy się statkiem na wyspę koralową La Nueva Tabarca. Wieczorami chodziliśmy na świeże ryby i owoce morza albo paellę (syn jada wyłącznie spaghetti bądź pizzę, trudno, zmądrzeje).

 


Pogoda była wyjątkowo upalna: powietrze miało 38 stopni, a woda 28. Były to rekordowe od wielu lat upały i kilka osób przypłaciło je życiem. Właściciel naszego hostelu, A., narzekał ogromnie na gorąco, podobnie zresztą jak jego siostra B. Ta, zapytana, czy chciałaby ochłodzenia, zaprzeczyła jednak. - Zimno by mnie zabiło! Perspektywa Bożego Narodzenia na plaży przy 25 stopniach Celsjusza jest bardzo kusząca, a tak właśnie bywa w Alicante.



Moją siostrę zaskoczyła bezinteresowna uczynność Hiszpanów: pomagali nam niepytani, gdy silny wiatr na plaży wywrócił nam parasol. Blondwłosy Jot kilkakrotnie otrzymał od pana sklepikarza darmowe ciasteczko wprost do paszczy oraz zimne granizado (napój ze szronem) od pana kioskarza, który nie miał dla niego pełnego kubeczka, więc nie policzył nam wcale.

Poszliśmy także na wieczór poezji Angela Gasa i Antonia Reverta, które odbywało się w księgarni Pynchon&Co. na rogu naszej ulicy (Segura/Quintano). Panowie najpierw czytali lirykę, następnie manifesty socjalistyczne, a na koniec odśpiewaliśmy wszyscy razem "Imagine" Johna Lennona. Hiszpanie są anarchistami i socjalistami, i jest w nich bunt przeciwko rzeczywistości, w której ulice pełne są żebrzących ludzi proszących o pracę i jedzenie.


Z mojej brukselskiej perspektywy Alicante jest rajem. Ceny są dokładnie dwa razy niższe niż w pępku Europy, sprzedawcy i kelnerzy uprzejmi i profesjonalni, no i ta pogoda...

Przywiozłam z Alicante butelkę Riojy gran reserva, czerwonego wina dobrego rocznika, za oszałamiającą cenę 7 euro. Wiem, picie wina nie jest obowiązkowe, jest pewnym luksusem. Ale była to najdroższa butelka w sklepie. I na nasze kosztowała trzydzieści złotych. To ciekawe, prawda?

Odkrywam w sobie lenistwo. Chciałabym być rentierem w Hiszpanii; chciałabym uczyć w hiszpańskiej szkole językowej, by móc spędzać tam wakacje. Chciałabym chlapać się w ciepłej wodzie i pić zimne granizado o smaku cytryny. Chciałabym włóczyć się ulicami Ali, chronić przed słońcem pod palmami, słuchać lokalnej orkiestry symfonicznej w muszli koncertowej na Esplanada de Espana. Tak mogłoby być.

Hotelik:

http://www.guesthousealicante.com/01-espana/02.htm

Księgarnia:

https://www.facebook.com/pynchonco?fref=ts

Muzeum archeologiczne w Alicante - MARQ: http://www.marqalicante.com/

Muzeum Archeologiczne i Historyczne Elche - MAHE:

http://www.visitelche.com/turismo-cultural/visitas/elche/museo-arqueologico-y-de-historia-de-elche-mahe/

Muzeum Paleontologiczne Elche - MUPE:

http://www.cidarismpe.org/MUPE/Bienvenida.html

Muzeum Sztuki Współczesnej Alicante - MACA:

http://www.maca-alicante.es/

Muzeum Sztuk Pięknych w Alicante - MUBAG:

http://www.mubag.org/

Zamek św. Barbary w Alicante:

http://www.castillodesantabarbara.com/

Muzeum na wyspie Tabarca:

http://www.alicanteinfo.net/es/museonuevatabarca/descripcion/



kadewu 20:37:00 1/08/2015 [komentarzy 0] Komentuj





[191943] ||Strona Główna
[4] ||
Księga Gości
[Dodaj do Księgi]


Dodaj do Ulubionych
Kadewu żyje, by czytać i czyta, by żyć. W pozostałym czasie rozmyśla i śpi. Mówi rzadko. Rocznik 1974.



Archiwum

2017
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2016
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2015
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
2014
Grudzień
Listopad
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2010
Grudzień
Wrzesień
Sierpień



Ulubieni




Linki

kultura w Brukseli
piękny blog


kadewu
JEDNYM OKIEM: Uwagi Kadewu na temat otaczającego ją świata z uwzględnieniem wynalazku pisma. Czyta jednym okiem, bo drugie nie działa.