Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
kadewu JEDNYM OKIEM


Igrzyska

Czyli znowu festiwal sztuk ulicznych.

 

http://www.wolubilis.be/index.php?page=1&id=11&pid=99

 

Było fajnie. Występy, poza tym frytki i naleśniki dla podreperowania sił witalnych. I słonko dopisało.



kadewu 20:17:42 29/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Poezja w ruchu

Byłam wczoraj w księgarni PassaPorta na 3. edycji akcji Transpoesie, która jest częścią obchodów Europejskiego Dnia Języków. Podczas wieczoru poeci czytają swoje utwory (publiczność widzi je na ekranie w wersji angielskiej), odbywają się rozmowy o poezji, języku i Europie; pije się także wino.

Potem utwory pojawiają się w metrze, żeby umilić nam drogę do pracy, z pracy, zachęcić do refleksji.

 

http://www.transpoesie.eu/



kadewu 14:00:11 27/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Szarość

Niebo poszarzało i lunął deszcz. Poziom motywacji niski. Ale dziś wieczorem w ksiegarni PassaPorta odbędzie się wieczór poezji w ramach obchodów Dnia Języków... Wystąpi dziś ośmioro poetów. Cieszę się na to wydarzenie - to już trzeci rok z kolei... Wiersze znajdą się na stacjach metra, by umilić codzienną podróż brukselczykom, bez względu na język, w którym czytają.



kadewu 10:48:29 26/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

"Ostatnie rozdanie".

Przeczytałam najnowszą książkę Wiesława Myśliwskiego z mieszanymi uczuciami. Po ukończeniu lektury zostało rozczarowanie, które chyba nie jest au courant z entuzjastycznymi opiniami o tej książce. Ale trudno.

Mamy do czynienienia z narracją całkowicie subiektywną i nieweryfikowalną: narrator snuje rwane wspomnienia sprowokowane lekturą starego, pękatego notesu z nazwiskami i  adresami osób niegdyś dla niego znaczących. Orientujemy się, że narrator stoi u progu starości, że dokonuje podsumowań. Przywołuje swa pierwszą miłość, z którą rozstał się z niewyjaśnionych przyczyn, a która rzekomo przez lata przysyłała mu listy opisując własny - prawdobodobnie sfałszowany - życiorys. Pada wzmianka o młodzieńczej ciąży; widocznie narrator nie był nią zachwycony; rozstali się, a dziecko się pewnie nie urodziło.

Poznajemy zaradną na małomiasteczkowy sposób matkę narratora, dowiadujemy się, że ojca formalnie nie było... Wątki rozpływają się niedopowiedziane. Razi chłód i obojętność narratora wobec życia  i uczuć, jakimi jest obdarzany, jego nieumiejętność docenienia tego, co się ma albo miewa... Jest to poniekąd człowiek bez właściwości. Razi jego skłonność  do formułowania filozoficznych uwag ocierających się o pretensjonalność. Doskonałe za to literacko są fragmenty opisujące praktykę u krawca, ten mikrokosmos, gdzie wszystko ma swoje miejsce - mistrz i czeladnik, rzemieślnik i klient...

Nie żałuję czasu spędzonego nad ta książką, ale chciałabym czegoś więcej. Nie wiem, dokładnie czego; może nadziei.

Wiesław Myśliwski, Ostatnie rozdanie. Wyd. Znak. Ok. 36 PLN.

 

 



kadewu 11:48:03 23/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Bąbelki

Drożdże w instalacji rozpoczęły produkcję alkoholu. Bąbelki wędrują wężykiem do akwarium, gdzie zasilają roślinki. Jestem bardzo ciekawa efektów... Ryby dość zadowolone, przeprowadziły nawet udawane tarło, znaczy, walka o władzę się zaczyna.



kadewu 10:40:16 22/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Na nowo

Kupiliśmy 6 razbor i 6 danio pręgowanych. Właściciel sklepu zoo na ul. T. dał nam zniżkę; następnego dnia wyjeżdżał na wakacje.

Dziś przygotowujemy "bimbrownię", czyli butelkę z CO2, które będzie dostarczane do akwarium, by lepiej rosły roślinki.



kadewu 15:01:31 21/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

City

To nazwa jednego z wielkich centrów handlowych w centrum miasta. 20 minut metrem ode mnie. Musiałam jakoś przeturlać się bardzo handlową ulicą N., by dotrzeć do City oraz sklepu z odzieżą dziecięcą. Bo to już czas na wymianę przykrótkich bluzeczek,  i na zakup kurtki zimowej.

W wagonikach metra łącznie dwoje żebraków, na ulicy N. kolejne osoby proszące o wsparcie (ale tam to zjawisko ponadczasowe). Czyli kryzys trwa. Bardzo kulturalna pani pod sześćdziesiątkę prosiła o drobniaki na papierosy.



kadewu 15:41:01 19/09/2013 [komentarzy 2] Komentuj

Bezrybie

Pojechaliśmy do sklepu akwarystycznego D., tego z 1904 r., żeby zarybić w końcu akwarium. Niestety, pani właścielka jest, okazało się, na urlopie - do przyszłej środy. Jot trochę rozczarowany, więc zajrzę do innego polecanego sklepu na T.

 

Inna rzecz, że ulica Commerce i Laeken to miejsce, gdzie łatwo spotkać panie uliczne. Dziś stało ich kilkanaście, zabijając czas rozmowami. O czym - nie wiem. Szkoda tych często pięknych i młodych dziewcząt.



kadewu 20:07:14 18/09/2013 [komentarzy 3] Komentuj

Podręcznik

Podręczniki służą do dręczenia uczniów, jak wiadomo. Dziś odebrałam (w biurze podróży!) przesyłkę z podręcznikiem do francuskiego na ten rok. Nazywa się "A propos". Brzmi to poważnie, cóż, rok szkolny rozpoczął się na dobre.

Wczoraj coś stuknęło, brzdęknęło w kalendarzu, i okazało się, że do czterdziestych urodzin zostało mi pół roku.



kadewu 15:17:22 17/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Mule

Nie byłyśmy w Gou. Okazała się bardzo popularnym miejscem na lunch, a ja nie zrobiłam rezerwacji. Zjadłyśmy mule w S.H. Dobre i sycące - w białym winie. I chyba mam już przesyt muli do końca sezonu.

Coś takiego:

http://bi.gazeta.pl/im/8/10605/z10605558Q,Mule.jpg

 



kadewu 16:22:21 15/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Otwarły się niebiosa

Lunęło naprawdę, a warstwowe chmury nad głowami wróżą długie opady. Wyszliśmy na pół godziny do sklepu; nie udało się dokupić żwirku akwarystycznego w kolorze, jaki już mamy. Wzięliśmy szary, wymiesza się. W przyszłym tygodniu kupimy zwierzęta.

Zacina od zachodu.



kadewu 15:42:50 14/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Po sąsiedzku

Mieszka na naszej ulicy wiele kotów, które wraz z Jotem obserwujemy na co dzień.

.

Niestety, nasz ulubiony, czarny i kudłaty, wyprowadził się wraz z państwem, którzy sprzedali dom na rogu. Ta trójkolorka ostatnio rzuciła się po prostu na mnie i mój plecak, żądając drapania oraz jedzenia.

 

 



kadewu 21:45:06 13/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Najtrudniej jest zasnąć

Jako dziecko źle zasypiałam, potem nie mogłam się dobudzić. Jot to po mnie odziedziczył. Teraz sypiam dobrze, choć są i złe noce.

Wczorajszy wieczór był zły. Wobec kosmosu jestem pyłkiem, niech kosmos weźmie mnie pod opiekę, myślałam pod kołdrą. Boję się rozpłynąć, jeszcze nie teraz.



kadewu 11:20:18 13/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Rób robić coś, nie bądź gałganem

To z Kotarbińskiego. Bądź pożyteczny.

Koresponduję dziś z B., koleżanką ze studiów. Jest na skraju utraty pracy - z powodu nieoczekiwanej zmiany szefa. Rzecz ma wydźwięk polityczny, ale to przecież nie jej wina.

B. napisała mi piękny list o poszukiwaniu swojej niszy w życiu. Chodzi o to, co mogę w życiu robić. Kiedyś tworzyłam, pisałam. Wydawnictwo? Ona zajmuje się protestantyzmem. ja mogłabym zająć się raczej okultyzmem.

O 13.00 z Ju. idziemy testować nową restaurację - Gou (http://gou.be/menu/). Obok niej jednak - uwaga - wyrasta już kolejna, tajska knajpka. Stockel zamienia się w zagłębie restauracyjne. To nie jest źle (choć pewnie też nie tanio).

Nie leje, chmury "z przebitką na słońce".



kadewu 11:03:19 12/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Mokro

Oficjalnie pada. Jesiennie pada. Rozpoczął się dla mnie kurs francuskiego, choć po godzinie musiałam biec na zebranie w szkole Jota (jedyne w roku, wypada być). Wrażenia bardzo dobre. Podręczniki zamówione. Z jesienią wypada się pogodzić.

Ale te wirusy w gardle są naprawdę niepotrzebne, naprawdę. W szlafroku przed komputerem, słuchając Trójki - voila, ale ja przecież muszę wyjść o 12.00 i odwieźć Jota do drugiej szkoły. Z wirusami to trudniejsze. Póki co spróbuję kakao.



kadewu 08:57:30 11/09/2013 [komentarzy 2] Komentuj

Niebo nad P.

  Mało czasu poświęciłam miastu P. Biegłam  do kosmetyczki z rana, gdy zdołałam uchwycić w czwartek niebo nad P.

 




kadewu 15:21:52 10/09/2013 [komentarzy 2] Komentuj

Ból pełzający

Boli głowa. Zaczyna się na czubku, zsuwa na prawo, do ucha i szczęki. Niemiło. Czasem skacze mi wtedy ciśnienie, ale teraz jest w porządku. (Dziękuję panu na lotnisku Okęcie, który zrozumiał, że mój ciśnieniomierz służy do pomiaru ciśnienia). Człowiek wybudzony nad ranem przez ból zaczyna fantazjować o przerzutach do mózgu. Poranek jest najcięższą porą dnia. Czasem na granicy paniki.



kadewu 09:51:36 10/09/2013 [komentarzy 2] Komentuj

Być zarejestrowanym

To jednak dziwne uczucie, być zarejestrowanym w pośredniaku jako osoba poszukująca pracy. Coś takiego zdarzyło mi się po raz pierwszy, a na rynek pracy weszłam w 1995 r.

Nie wiem, czy to coś da, ale...

"Co pani chciałaby robić?". Och! A kogo to obchodzi?



kadewu 17:24:22 9/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Cisza i spokój

 Panuje w G.

W drugiej połowie lipca szorowałyśmy ściany, sprzątałyśmy pięterko, nocą na parterze owijałyśmy się jedną kołdrą na wersalce. Jo. grzeje jak kot, a dodatkowo prawdziwy kot Janis wskakiwał nam na stopy.

Cisza.

Kiedyś przed oknem jeździł tramwaj, ale od kilku lat nie ma nawet torów. W lipcu, inaczej niż w maju, nie śpiewały już słowiki, ale nad ranem zaczynały koncerty skowronki. Czasem przeleciał, ale wysoko, samolot z lotniska KP. Poza tym cisza.

Zadziwiające, że nie brak mi było komunikatorów. Kiedy Jo. skończył się urlop i wyjechała do P., cisza była jeszcze pełniejsza. Tylko radio, mrucząca Janis i ja. Jednego wieczoru pod podłogą piszczały myszy.

Teraz, gdy wpadłam do G. po kota, a na piętrze zamieszkali już lokatorzy, cisza dalej była niezmącona, bo przecież nie przeszkadza jej małe skrzypienie.



kadewu 13:20:31 9/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

O kocie, który...

W piątek przejechałyśmy pół Polski, ja i ona - szara, prawie czarna, pręgowana kocica Janis. Siedziała bardzo spokojnie w torbie transportowej, ale miauknięciami regularnie wyrażała niezadowolenie z sytuacji zamknięcia.

Zaczęłyśmy podróż autobusem o 6.07. Po dojechaniu do miasta S., gdzie znajduje się dworzec kolejowy, okazało się, że mamy jeszcze półtorej godziny. Posiedziałabym na peronie w słonku, ale Janis zaczęła drżeć z zimna. Poszłam z nią do dworcowej kawiarenki, gdzie miły starszy pan podał mi bardzo dobrą kawę, a kot zamilkł pod stolikiem.


Pociąg jechał wolniej niżbyśmy sobie życzyły, bo między B. i D. wynikła jakaś awaria semaforu. Tłok spowodował, że przysiadłam na podłodze przy WC, naprzeciwko dwóch młodzieńców. Towarzystwa dopełniała drobna 60-latka. Pociąg był nowiutki, WC nie śmierdziało, a towarzysze podróży całkiem przyjemni. Pożegnaliśmy się w Warszawie.

Mając za sobą bezsenną noc i trzy godziny w pociągu, a przed sobą perspektywę dwóch dwie przesiadek (tramwaj, metro, autobus) z niezadowolonym kotem, postanowiłam pójść na Dworzec Śródmieście. Tam szczęśliwie szybko wsiadłyśmy do pociągu jadącego przez P. Przy okazji Mistrzostw Europy 2012 wyremontowano przystanki i stacyjki; widoki za oknem były całkiem przyjemne. Zielona, prawie wiejska Warszawa. Kraj od strony stacji kolejowych wygląda bezbronnie. W dawnych, mile dziś wspominanych czasach pracy w pewnej szkole wyższej, regularnie jeździłam tą trasą - między P. i Rakowcem, który od tamtej pory bardzo wyładniał.

Wysiadłyśmy w P., rodzinnym mieście mojego kota. Podjechałyśmy 3 przystanki autobusem spod dworca. Po drodze minęłyśmy miejsce, gdzie 9 lat temu znalazłam dwa małe kotki. Zapuszczony ogród ze zdziczałymi gruszami ustąpił miejsca apartamentowcom typu ą-ę. Nic nie wyglądało jak kiedyś. Czas rzadko płynie we właściwą stronę.

W domu, gdzie dotarłyśmy o 13.00, Janis poznała od razu krzesła i fotele, na których kiedyś się wylegiwała. Dziś zajmuje większą powierzchnię, ale poza tym jest po staremu. Wróciła do domu.



kadewu 11:19:22 8/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Fruwanie na ekranie

Pod koniec wakacji poszliśmy jeszcze z Jotem na "Zambezię" ("Droles d'oiseaux"). Jest to opowieść o młodym sokole, który ma trudne relacje z ojcem, po kłotni z którym postanawia wyruszyć do mitycznego raju ptaków zwanego Zambezią.

Jest to klasyczna opowieść o dorastaniu i relacji ojciec-syn w sztafażu z kolorowych piór. Animacja efektowna i niezwykle barwna, ale większą uwagę zwróciłam na muzykę - inspirowaną wyraźnie tradycyjnymi śpiewami z RPA. To chyba pierwsza koprodukcja południowoafrykańska, jaką w ogóle widziałam.

Powyższe nie znaczy, że dzięki temu filmowi doznałam olśnienia czy przełomu życiowego. Nie - miło spędziliśmy czas i tyle, ale dobre i to. Zwłaszcza że zaczął się rok szkolny i miło powspominać egzotyczne obrazy.

http://www.zambeziamovie.com/



kadewu 09:31:59 3/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Tylko jeden

 Jest tylko jeden grzech i wina na świecie: zły gust. W złym guście jest zabijać, kraść, poniżać i mnożyć złe utwory.



kadewu 13:57:06 2/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Wyrok

Dziś mowa końcowa obrońcy Katarzyny W. Podczytuję w internecie. I ja także jestem Katarzyną W., i chodziłam (dużo wcześniej) do tej samej szkoły w Sosnowcu, którą jednak skończyłam.

Były minister sprawiedliwości mówił kiedyś w "Polityce", że Katarzyna W. dostanie 15 lat i wyjdzie po siedmiu. Prokuratura zażądała dożywocia.

Katarzyna W. wydaje mi się bardzo inteligentną manipulatorką; jej wizerunek na sali sądowej - biała bluzka, czarny sweterek, warkocz francuski, szminka - jest wybrany starannie i z rozmysłem, podkreślając jej kruchość, młodość i sugerowaną niewinność.

Nie wiem, czy ta dziewczyna ma szansę na przemianę wewnętrzną - proces, u którego kresu uzyska umiejętność odróżnienia dobra od zła.

Czy to jest współczesna Medea, poświęcająca dziecko w zemście na mężu?



kadewu 13:10:54 2/09/2013 [komentarzy 1] Komentuj

Wrześniowo

Miły, słoneczny poranek i niebrzydki dzień. Jot poszedł do szkoły chętnie. Nowy tornister, piórnik, piękne naklejki - wiadomo. Przyszliśmy do szkoły bardzo wcześnie, na szkolnym podwórku (cours de recreation) czekała garstka dzieci. Jot, czekając na kolegów pozwolił mi rychło odmaszerować.

Poszłam do metra, zadowolona, że miałam na sobie tylko koszulę i dżinsy, bez swetra czy żakietu. Na stacji A.-L., gdzie się przesiadałam, często jest duszno. Upały lubią się ukrywać w tunelach i wagonach metra. Kiedy dojechałam do S., było mi już rześko.

Jak i wczoraj, 1 września na festynie w parku Malou, spotykałam wyjątkowo wielu niemieckojęzycznych współpasażerów. Nie wadzą mi niewinni ludzie, ale ich mowy nigdy nie polubię.



kadewu 12:33:35 2/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Pierwszy września

Koszmary senne. Szkolny dentysta. Niezaliczone przedmioty (co nigdy mi się nie przydarzyło). Strach.

Na szczęście zmieniono korytarze i nocą nie latały mi nad głową samoloty, bo jeszcze śniłaby mi się II wojna.



kadewu 10:48:47 1/09/2013 [komentarzy 0] Komentuj





[201218] ||Strona Główna
[4] ||
Księga Gości
[Dodaj do Księgi]


Dodaj do Ulubionych
Kadewu żyje, by czytać i czyta, by żyć. W pozostałym czasie rozmyśla i śpi. Mówi rzadko. Rocznik 1974.



Archiwum

2017
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2016
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2015
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
2014
Grudzień
Listopad
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2010
Grudzień
Wrzesień
Sierpień



Ulubieni




Linki

kultura w Brukseli
piękny blog


kadewu
JEDNYM OKIEM: Uwagi Kadewu na temat otaczającego ją świata z uwzględnieniem wynalazku pisma. Czyta jednym okiem, bo drugie nie działa.