Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
kadewu JEDNYM OKIEM


Ogórki

Pożegnanie z V., naszą nauczycielką francuskiego. Obiecała przynieść cavę, która przypadkiem jest moim ulubionym winem, więc postanowiłam przynieść pasujące do niej niewątpliwie ogórki kiszone. W tym celu muszę pojechać do polskiego sklepu. Na wigilijnym spotkaniu V. wciągnęła je błyskawicznie :-). Niestety, Europa zachodnia boi się procesu fermentacji, jaki zachodzi w polskiej kapuście i ogórkach i nie docenia smaku korzenia pietruszki...



kadewu 09:22:33 28/02/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Retardacja - prokrastynacja

Minął miesiąc od spotkania autorskiego z Amosem Ozem. O, jak bardzo nie mogę zabrać się do sprawozdania z tego wydarzenia!

Czekam na lepszy czas.



kadewu 10:28:42 26/02/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Zasypało

W nocy nastąpił zapowiadany atak zimy, tj. spadło mnóstwo śniegu. Śnieg ma taką ciekawą właściwość, że jak sobie już leży, to filtruje rzeczywistość - uspokaja, bo odcina część rzeczywistości, tę przysypaną śniegiem. I teraz tak właśnie jest: cicho i spokojnie.



kadewu 10:44:57 24/02/2013 [komentarzy 2] Komentuj

Pogodnie

 Co za dzień! Świeciło słońce i padał śnieg. Pięknie i zimno. Jednak wracając dziś z francuskiego zauważyłam, że drzewa magnoliowe szykują się do wiosny.



kadewu 23:17:00 21/02/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Strajk

A raczej "action". Protest. Rozmaite związki zawodowe właśnie zebrały się (10.30), żeby podemonstrować. Metro i tramwaje  jeżdżą "prawie normalnie", z autobusami gorzej, a dzień mroźny.

Pewnie długo to nie potrwa, ale i tak podziwiam tutejszą umiejętność organizacji (związkowych) w celu dezorganizacji. U nas zaraz by doszło do kłótni i rozłamów.

Zadziwia mnie też liczba związków (zwanych syndykatami) w tak małym kraju - dziś protestują FGTB, CSC i CGSLB.

Przeciwko czemu demonstrują? Zamrożeniu płac.



kadewu 09:43:36 21/02/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Słońce

 Mam trochę uczulenia na słońce, choć nie powiem, że za nim już nie tęsknię - zwłaszcza, że dziś weszło do znaku Ryb. No właśnie, dziś, gdy po osiemnastej wychodziłam na hiszpański, wcale nie było tak ciemno... Można by rzec, że zupełnie jasno. Nowa nadzieja, więcej ochoty do życia i tak dalej. No więc całkiem je lubię o tej porze roku.



kadewu 23:34:31 18/02/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Potwór

Jutro przed sądem apelacyjnym stanie Marc Dutroux, seryjny morderca, gwałciciel i pedofil, zwany potworem z Charleroi. Po 15 latach odsiadywania wyroku będzie się ubiegał o zwolnienie warunkowe. Eskortować go będzie 120 policjantów. Nic dziwnego – to najbardziej znienawidzony człowiek w Belgii.

W ostatnim numerze tygodnika „Moustique” znalazłam wywiad z dr. Michelem Matagne, doradcą prawnym Dutroux. Obawiałam się, że będzie to rzewny tekst odwołujący się do emocji czytelników. Tak jednak nie jest. Jedynym elementem artykułu, który ma chyba wzbudzać emocje są dwa czarno-białe zdjęcia zbrodniarza z dzieciństwa. Na jednym z nich Marc usiłuje się uśmiechnąć, na drugim – próbuje nie płakać.

„Rozumiem go, ale nie usprawiedliwiam”, mówi Matagne. I nazywa Dutroux klasycznym psychopatą, wytworem swojego środowiska. „To przedziwna osobowość (...) wydaje się niespójna”. Ale jednocześnie ten potwór jest konsekwencją wychowania przez chyba równie potwornych rodziców.

Ojciec D. był owocem związku kuzynostwa. Pięcioro jego rodzeństwa zmarło przed ukończeniem 20 lat, jedna osoba znalazła się w zakładzie zamkniętym, a on sam wykazywał poważne zaburzenia zachowania. Nie wiemy zbyt wiele o matce; nie wydaje się jednak zrównoważoną osoba, który nigdy, w tym tuż po jego narodzinach, nie przytula swojego dziecka, a nawet zabrania tego innym. Zarówno matka, jak i ojciec Dutroux wykazywali skłonności do osób znacznie młodszych. Urodzony w Ixelles (jedna z brukselskich gmin), Marc był dzieckiem zupełnie niekochanym, by nie powiedzieć - nienawidzonym. Jako kilkumiesięczne niemowlę jedzie z matką do Konga, gdzie rodzina szuka lepszego życia. W pamięci dziecka zapisze się taka scena: ojciec trzyma go (za karę) do góry nogami nad zaporą... Po powrocie z Konga rodzice podjęli pracę nauczycieli (sic!) w małej gminnej szkole. Marca posłali jednak do odległego o 10 km Nivelles. Niespełna sześciolatek musiał tam sam dojeżdżać pociągiem. Jeśli przegapił stację lub spóźnił się na pociąg, zawsze dostawał lanie. Rok później dodatkowo musiał zacząć opiekować się dojeżdżającym z nim do szkoły bratem. Zachowany raport z kolei świadczy o tym, że pewnego razu w czasie jazdy Marc otworzył drzwi po to, by skończyć ze sobą. Nigdy nie dostawał pieniędzy; by mieć kilka franków, zrywał i sprzedawał kwiaty.

O zaniedbywaniu i maltretowaniu dziecka wiedzieli krewni i sąsiedzi. Nikt jednak nie kiwnął palcem w tej sprawie; tak wyhodowano potwora. By bronić się przed światem, chłopiec zamknął się w swoistej ochronnej bańce, z której wg dr. Matagne, nigdy nie wyszedł.

Kiedy Dutroux miał 17 lat, matka wyrzuciła go z domu bez grosza. Aby mieć co jeść, stał się wtedy męską prostytutką.

Następnie było wczesne małżeństwo, dwoje dzieci, kolejne małżeństwo z uznaną za współwinną jego zbrodni Michelle Martin (nauczycielką!) i troje dzieci, wreszcie zbrodnie. Dr Matagne wyjaśnia, że Dutroux nie rozumie grozy swoich czynów. Twierdzi, że zamykanie w piwnicy w ramach kary poznał w dzieciństwie na własnej skórze i nikt się wówczas za nim nie ujął. Morderca zatrzymał się w rozwoju emocjonalnym na etapie dziecka; nigdy się nie zresocjalizuje i nie powinien wyjść na wolność.

Dr Matagne ostrzega przed traktowaniem Dutroux jako geniusza zła. To nie Hannibal Lecter. „Intelektualnie jest miałki”, mówi. Cytuje też francuską książkę poświęconą psychoanalizie, wg której „perwersja jest zemstą, która stała się w sposób nieświadomy i przymusowy, główną siłą napędową w życiu [psychopaty]”. Tak zbrodniarz mścił się na niewinnych za potworności, które spotkały go z rąk własnych rodziców.

Czy można współczuć Dutroux? Nie. Można współczuć katowanemu psychicznie i bitemu dziecku, które od rodziców dostało wszystko, co najgorsze, samo przecież będąc bez winy. Jednak gwałty i morderstwa popełnił człowiek dorosły, zdolny do rozpoznania swoich czynów, który – miejmy nadzieję – nigdy nie opuści więzienia.

Jego była żona i wspólniczka w zbrodni po odbyciu połowy kary poprosiła o przeniesienie do klasztoru żeńskiego we Francji. Co ciekawe, widziano ją w nadmorskim kurorcie w Belgii, gdzie podobno ma fryzjera.

Nie powinni się byli nigdy urodzić.



kadewu 21:00:29 17/02/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Prosta historia

Postanowiłam napisać o filmie, który zaliczyliśmy z J. już dwa tygodnie temu, a ciągle o nim rozmawiamy. To "Ernest i Celestynka" ("Ernest et Celestine"), film animowany zrealizowany na podstawie książki Gabrielle Vincent (Monique Martin), zmarłej w 2000 r. brukselskiej malarki i pisarki. Strona wizualna filmu oparta została na oryginalnych ilustracjach do książki: obrazy wydają się być akwarelami.

A historia? Jak to u Belgów, pozornie konserwatywna, a w rzeczywistości wywrotowa.

Są dwa światy: niedźwiedzi - ten na górze, i myszy - ten pod ziemią. Niedźwiedź Ernest jest wyrzutkiem społeczeństwa; zarabia na (marne) życie muzykując i żebrząc. Celestyna mieszka pod ziemią, jest wychowanką sierocińca, w którym mysie dzieci straszy się Wielkim Złym Niedźwiedziem. Ale Celestyna nie boi się niedźwiedzi; lubi je rysować.

Ernest et Célestine

Ernest pozuje Celestynie jako "Grand Mechant Ours"

(http://www.cinenews.be/Movies.Detail.PicturesBig.cfm?MoviesID=10430&StartRow=1&lang=fr)

Małe myszki wysyłane są do świata niedźwiedzi, by przynosić stamtąd zęby wypadające małym niedźwiadkom, które mają służyć jako zastępcze uzębienie myszom. Dlaczego? Otóż myszy zębami wykuwają skały, budują domy itd., a zatem wciąż je zużywają.

Podczas niezbyt udanej wyprawy "po zęby" Celestyna spotyka Ernesta. Wyświadcza mu przysługę - rezolutnie unikając zjedzenia przez niedźwiedzia, wskazuje mu gdzie  może się do woli najeść słodyczy...

Już wkrótce Celestyna poprosi Ernesta o przysługę - kradzież hurtową zastępczych zębów z niedźwiedziego sklepu, które mają zaspokoić wymagania mysich dentystów...

Oczywiście, rzecz nie pozostaje bez konsekwencji; Ernest i Celestyna będą musieli się odtąd ukrywać przed policją (mysią i niedźwiedzią). Na szczęście Ernest ma mały domek w górach, gdzie może rozkwitnąć niełatwa przyjaźń tej pary. Celestyna będzie rysowała setki portretów Ernesta, pielęgnowała go w chorobie, a on wykona dla niej maleńkie łóżeczko... Niestety, sielanka nie będzie trwała wiecznie.

Piękna i prosta opowieść o przyjaźni prawie niemożliwej, która wzruszy i przedszkolaka (młodzież w rzędzie przed nami), i stulatka (dwie panie w rzędzie za nami...).

Mam nadzieję na ekranizacje kolejnych części serii o Erneście i Celestynie, bo to saga na miarę Muminków czy Kubusia Puchatka, ale zabarwiona kolorytem belgijskim. I w Polsce raczej nieznana.

Kupiliśmy już książeczkę stworzoną na podstawie filmu, a przed nami cała seria oryginalnych opowiadań z poetyckimi ilustracjami autorstwa Gabrielle Vincent.

Świetne!

http://www.cinenews.be/Movies.Detail.cfm?MoviesID=10430&lang=fr



kadewu 20:41:21 15/02/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Świat Nemo

Tak to się nazywa po francusku. Dotarliśmy do kina na pół godziny przed seansem, gdy było jeszcze zamknięte. W sumie zebrało się nas 17 osób - w większości w zestawie dorosły+dziecko.

Film bawi i wzrusza tak samo, jak 10 lat temu. Włosy się jeżą, gdy mały błazenek wpada do kanalizacji w gabinecie dentysty... Ale oczywiście synek odnajdzie tatę (albo odwrotnie) i nastąpi happy end.

Przed seansem obejrzeliśmy krótki film wysnuty z opowieści Toy Story z Rexem-dinozaurem w roli głównej. Świetne. Wiadomo: człowiek się odwróci, zabawki szaleją (i wodę leją).



kadewu 22:30:50 14/02/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Czytać

Wsiadł do metra linii 1 koło Roodebeeku, wysiadł na Dworcu Centralnym. Śmietnikowy dziadek z brudnymi paznokciami i plastrem na czole. Miał jedną torbę pełną książek. Cały czas zawzięcie czytał.



kadewu 19:21:21 13/02/2013 [komentarzy 1] Komentuj

Powrót

W niedzielę w Binche na obchodach tamtejszego karnawału. Przez miasto defilują wtedy barwni przebierańcy. Widok sam w sobie uroczy, tylko pogoda nie dostosowała się do okazji. Zimny wiatr szybko nas wygonił z tego walońskiego miasteczka.

A dziś nasz stokrotka przed domem do połowy przysypana śniegiem.



kadewu 18:26:11 11/02/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Byk na arenie

Sypnął śnieżek, delikatnie, jak z rozdartej poduszki. Poszłam do sklepu po wino do spaghetti, a przy tej okazji wpadła mi w ręce niewinnie wyglądająca książeczka dla dzieci. Pierwszy wiersz traktował o byku przed korridą. Matador jeszcze spał, a byk widział "zielone doliny, gdzie nie istniała śmieć". Uderzyło mnie to zdanie. Przypomniałam sobie wiersz o nowonarodzonym dwugłowym cielęciu, które czeka na śmierć patrząc w rozgwieżdżone niebo u boku swej matki.

Wybił mnie ten wierszyk z równowagi i rozmazgaił, choć wino było dobre, a płatki śniegu powoli zalepiły mi okna.



kadewu 23:03:28 8/02/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Mrau

W ubiegły poniedziałek rozległo się za oknem pierwsze tegoroczne miauczenie. U nas - marcowanie, tutaj - styczniowanie, jak by nie było.

Spod roztopionego bałwanka ukazała się stokrotka.



kadewu 14:39:37 4/02/2013 [komentarzy 0] Komentuj

Dziel i rządź

Jestem niewątpliwie Polką. Moi przodkowie pochodzą z dwóch zaborów: rosyjskiego i austro-węgierskiego. Matka mojego ojca urodziła się jako poddana cesarza Franciszka Józefa, a ojciec mojej matki - cara Mikołaja II. Choć nie wyglądam, jest we mnie pierwiastek naszego polskiego szaleństwa. Od ponad dwóch lat patrzę na Polskę  z pewnej odległości. Codziennie robię prasówkę i czytam fora oraz słucham radia, bo cały czas jestem wyborcą i lubię wiedzieć, co się dzieje. I mam ostatnio wrażenie, że słyszę chichot historii: Polacy są podzieleni w sposób, o jakim marzyli zapewne wieki temu zaborcy. Pęknięci politycznie na - łagodnie rzecz ujmując - dwie części, nienawidzimy się nawzajem i nie potrafimy różnić. Kto jest inny, jest gorszy, a moja racja i sposób na życie są jedyną obowiązującą prawdą. Takie byłoby streszczenie tego, co się ukazuje w prasie ostatnich dni. I garść cytatów:

Wewnętrzni Moskale, bez genetycznego patriotyzmu.

Państwo decyduje, co jest najlepsze.

Na szczęście Bóg jest Polakiem, prawda?

("Nie, tego nawet Bóg by nie chciał", pisał niegdyś satyryk Marian Załucki).



kadewu 10:27:24 1/02/2013 [komentarzy 0] Komentuj





[201218] ||Strona Główna
[4] ||
Księga Gości
[Dodaj do Księgi]


Dodaj do Ulubionych
Kadewu żyje, by czytać i czyta, by żyć. W pozostałym czasie rozmyśla i śpi. Mówi rzadko. Rocznik 1974.



Archiwum

2017
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2016
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2015
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
2014
Grudzień
Listopad
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2010
Grudzień
Wrzesień
Sierpień



Ulubieni




Linki

kultura w Brukseli
piękny blog


kadewu
JEDNYM OKIEM: Uwagi Kadewu na temat otaczającego ją świata z uwzględnieniem wynalazku pisma. Czyta jednym okiem, bo drugie nie działa.