Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
kadewu JEDNYM OKIEM


Eutanazja

Miejsce: Belgia, kraj, gdzie eutanazja jest legalna, szpital św. X. Osoby dramatu: Kadewu i lekarz radiolog.

- Dzień dobry, pani Kadełu?

-To ja.
-Proszę za mną!
-Ale ja na USG.
-Brzucha?
-Nie, tarczycy.
-A to nie u mnie. Ja zajmuję się eutanazją.
-Ale ja nie chcę eutanazji.
-Proszę się nie bać, praktykuję od lat.
-Ale ja... to może wrócę do rejestracji i wyjaśnię?
-Przykro mi, pani karta ubezpieczeniowa została zniszczona, ponieważ nie będzie już pani potrzebna. Nie można już odwołać zabiegu, ponieważ nie ma karty.
-Ale...
-Proszę się położyć wygodnie i rozluźnić.
-To może jednak przełożymy, bo mam wrażenie, że to pomyłka...
-Spokojnie. Protokół prześlemy pani lekarzowi pierwszego kontaktu, wszystko zgodnie z przepisami.
-Ale czy ja mogę jeszcze choćby zadzwonić?
-Odzież i przedmioty pozostawione w szatni, jeśli nie odbierze ich rodzina, podlegają utylizacji.
-Ale czy ja mogę tylko telefon wziąć stamtąd..?
-Tak, na podstawie karty ubezpieczeniowej. Niestety, pani karta została zniszczona. Pani garderobę poddamy zatem utylizacji.

Itd.
oto, co człowiekowi przychodzi do głowy, gdy czeka godzinę na umówione badanie.



kadewu 17:58:04 29/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

No pasaran

Czekając na matkę (mnie), aby go uśpiła, Jot wpadał w coraz większą złość. Z mojej strony była to strategia przemyślana - chciałam, by zasnął sam. Po dłuższym czasie wychynął ze swojego pokoju wściekły, zawiesił na klamce kartkę i syknął:- Zobacz!

Na kartce napisane było ZAKAS.

-To jest zakaz dla mamy!

I trzasnął drzwiami.



kadewu 14:12:42 29/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Feta

Urodziny udały się, a jakże. Brykanie po dmuchańcach i skakanie w basenie z kulek to jest to, co człowiek lubi najbardziej. Zostało też sporo tortu - wanilia i czekolada.

Ciekawe, kiedy człowiek powinien przestać cieszyć się z upływu czasu. A może nigdy? Bo każde urodziny to tryumf nad śmiercią.



kadewu 15:57:44 26/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Lata 90. XX wieku

Tytuł mnie przeraża.  Bo trzeba dodawać: XX wieku, a jeszcze niedawno byłoby to oczywiste.

Jakiś czas temu kartkowałam stare numery pewnego miesięcznika dla pań, który kupowałam regularnie w latach 90. XX wieku, czyli w moich najlepszych latach. Zwrócił moją uwagę fakt, że fotografie - choć oczywiście retuszowane - nie były obrabiane PhotoShopem. Zdjęcia tzw. zwykłych ludzi, a więc rozmówców magazynu, bohaterów reportaży, pokazywały ich normalne, nieupiększone twarze. Zmarszczki, nierówności - rzecz ludzka. Modelki prezentujące ubrania były oczywiście upiększane, choć nie tak drastycznie jak dziś.

Czyli jak to jest? Żyjemy dziś w sztucznym medialnym raju idealnych ciał i twarzy? Chyba tak. Gdy się patrzyło na te stare magazyny, różnica była wyraźna.

Dziś mnie przydałby się retusz. Ale chyba wolę siebie bez. Jak pisał mistrz Miron:

"czas ucieka

ciało się dowleka

dokąd może".



kadewu 11:38:43 24/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Rocznica

Urodziny. Lody australijskie waniliowo-truskawkowe, łażenie po centrum handlowym, wybieranie klocków. Rezygnacja z karuzeli - "bo trzeba oszczędzać, mamo".

Gdy ma się sześć lat, komplet zębów mlecznych i wyobraźnię, którą zaludniają smoki i kosmici, matka nie wie, co jeszcze mogłaby napisać.



kadewu 20:46:20 23/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Na trasie

Tak, no więc, słowo, które wykropkowałam w poprzednim wpisie, coś mi przypomniało.

Wczoraj w tramwaju linii 39, z Jotem, jedziemy sobie z górki na pazurki. Trasa jest ładna, okna tramwaju duże, więc pozwalają cieszyć się widokami. W tramwaju osób niewiele, ale jak zwykle są to ludzie z wszystkich możliwych zakątków świata. Naraz w tle słyszymy rozmowę przez telefon komórkowy: "I co ci k...wa kazali? Co?".

Na co Jot zareagował po prostu:- O, język polski.

Na co jego matka zareagowała odruchowo:- Szkoda.



kadewu 14:32:46 22/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Czas wolny

Dobre wieści w sprawie tłumaczeń. Mam co robić, a będę miała jeszcze więcej; to dobrze.Niech tak będzie.

Kiedy nie ma się pracy 9-17, paradoksalnie można zrobić trochę więcej dla siebie. Odwiedziłam panią doktor. To przemiła Angielka, która słucha pacjentów. To rzadka rzecz. Nie trzeba wyrywać jej z rąk skierowań. Powoli zrobię sobie przegląd. Oczywiście można by powiedzieć, że dolega mi SKS (starość, k...a, starość), ale przed czterdziestką nie godzę się na to.

 



kadewu 10:26:10 22/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Tramwaj

Czy jest coś lepszego niż przejażdżka tramwajem? Metro-metro-tramwaj? Stukot szyn, krzyżujące się tory? Jak w XIX wieku. Im wolniej żyjemy, tym lepiej.

Krokusy i przebiśniegi są u szczytu kwitnienia.



kadewu 13:44:51 21/02/2012 [komentarzy 3] Komentuj

Ryby

Od wczoraj słońce jest w znaku Ryb, więc humor mi się troszkę polepszył. Kogóż my tu mamy? Władysław Bartoszewski, Kurt Cobain, Beth Ditto, Chopin, Jot, ja... ładne stadko!

Wiosna gdzieś za rogiem.



kadewu 13:37:55 20/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Slavoj Žižek w sercu Europy

Centrum Sztuk Pięknych BOZAR, Bruksela, 28.11.2011


Rezerwację na ten wieczór należało zrobić sporo wcześniej. Kiedy o pół do dziewiątej wieczorem dotarłam do BOZAR-u (Palace de Beaux Arts - Pałacu Sztuk Pięknych), niemała sala im. Henry Le Boeufa wypełniona była po brzegi.


Słoweński postmodernista (cokolwiek to dziś oznacza), rocznik 1949, został przedstawiony publiczności jako "Elvis Presley filozofii", co spotkało się z entuzjazmem młodej widowni i wywołało spontaniczny okrzyk: "We want revolution!".


Na początek jeden z gospodarzy wieczoru współorganizowanego przez BOZAR, księgarnię Passa Porta i organizację literacką Het Beschrijf filozof Frank Vande Veire wprowadził nas w zagadnienia "antytotalitaryzmu, który stał się współczesnym totalitaryzmem" oraz "braku ideologii, który stał się obowiązującą ideologią". Norweski ludobójca Breivik samozwańczo stanął w obronie błędnej koncepcji Europy opartej na nienawiści do innego. Wedle jego ułomnej filozofii, Europa jest "nie wiadomo czym, ale na pewno nie jest muzułmańska". To, czemu tak często oddajemy się z poczucia obowiązku, czyli pseudodziałanie, jest grzechem, jako że pozbawione jest sensu. Boimy się bezczynności, odczuwamy lęk przed ciszą - ale lepsze od pseudodziałania jest wycofanie się, ćwiczenie w nieuczestniczeniu.


Slavoj Žižek podziękował za to - jak je nazwał - kastrujące go wprowadzenie i rozpoczął swój wykład od analizy symbolu zjednoczonej Europy, tj. Ody do radości, nieformalnego hymnu Unii Europejskiej. Wedle filozofa rozmaici dyktatorzy, w tym Hitler, Husajn i Bush, uwielbiali ten utwór. Wysłuchaliśmy zatem nagranego fragmentu Ody; Žižek zwrócił nam uwagę na moment, gdy daje się słyszeć marsz turecki, którego "obsceniczny charakter" nieodwracalnie niweczy podniosłą atmosferę utworu. W ten sposób orientalny wtręt niszczy klasyczną urodę Ody. A może od początku była ona fałszywa i kiczowata? Być może za bardzo ją udomowiliśmy, jak Europę, w której miliony miały szczęśliwie współistnieć? Czy zatem naszym problemem jest Turcja? Kraje głosujące przeciwko europejskiej konstytucji, zagłosowały też przeciwko tureckiej akcesji. Ale "tak" dla Turcji brzmi również fałszywie. Być może więc sama melodia Ody jest od początku fałszywa i - według Žižka - potrzebujemy dziś "nowej melodii", tj. nowej definicji Europy.


Slavoj Žižek zadał następnie ważkie pytanie: gdzie obecnie znajdujemy się jako Europa? Kryzys finansowy Unii jest również kryzysem ideologicznym, zaś jedyną ideologią łączącą kraje Unii okazała się postawa antyimigracyjna. Paradoksalnie jednak, będąca wskaźnikiem nietolerancji homofobia, jest wg Žižka silniejsza w Chorwacji i Serbii (zmierzających do stowarzyszenia z UE) niż w Turcji. W krajach byłej Jugosławii wyrasta ona bowiem na gruncie chrześcijańskiego fundamentalizmu. Na scenie politycznej Europy dominował do niedawna system dwóch partii - centroprawicowych i centrolewicowych. Obraz ten uzupełniały partie ekologiczne, komunistyczne itd. Ostatnio wyłonił się jednak nieco zmieniony porządek: jedna, dominująca partia centrowa z liberalnym programem kulturowym, postulująca wielokulturowość, a po przeciwnej stronie sceny politycznej rosnąca w siłę populistyczna partia antyimigracyjna z rasistowskimi czy faszystowskimi przybudówkami. Jednak deklaratywna tolerancja i poparcie dla wielokulturowości oparta na doświadczeniu innego pozbawionego traumatycznej inności jest jak kawa bez kofeiny i odtłuszczona śmietana. Taką swoistą neutralizację wynikającą z europejskiego fundamentalizmu porównał Žižek do propozycji Roberta Brasillacha, francuskiego pisarza, kolaboranta z okresu II wojny, "oświeconego antysemity", który postulował, aby zapobiegać pogromom poprzez rozsądny antysemityzm. Jest to oczywiście barbarzyństwo z ludzką twarzą. Obrońcy liberalnej demokracji są w stanie ją poświęcić na ołtarzu walki z islamskim terroryzmem... A zatem, skoro zachowanie Breivika wynikało z jego deklarowanej miłości do Europy i służyło rzekomej ochronie jej dziedzictwa, to mając takich obrońców, nie potrzebuje już ona wrogów. Wielokulturowość Europy zamienić się może w zorganizowaną nienawiść wynikającą z konfliktu pomysłów na to, jak ma wyglądać współistnienie kultur. Chodzi tu coś więcej niż tolerowanie innych, a mianowicie - autentyczne współistnienie.


Demokracja jest również czymś więcej niż systemem wielopartyjnym. Oczywiście jako wartość sama w sobie jest ona fetyszyzowana, zaś obecnie przechodzi radykalne zmiany. Dowodem na to są uliczne protesty w wielu krajach Europy, pierwotnie wynikające z poczucia odrzucenia dużych grup społeczeństwa, następnie prowadzące do wzrostu świadomości społecznej przy jednoczesnym braku programu politycznego. Demokracja instytucjonalna nie jest dziś wystarczająco silna, by radzić sobie z narastającym niezadowoleniem obywateli. Jaki program pozytywny wyniknie z protestów? Hiszpańscy indignados unikali upolitycznienia swego protestu. Wskazywali na problem korupcji i brak możliwości zabrania głosu w przestrzeni społecznej. Odrzucili przemoc i podkreślali, że są ludźmi, nie zaś produktami. Kto będzie sprawcą rewolucji? Tak lewica, jak i prawica są skorumpowane. Komu więc można przedstawić swoje postulaty?


Slavoj Žižek wskazał następnie, że w Grecji i we Włoszech również brak było programu politycznego; nastąpiło wręcz odpolitycznienie, pojawili się "eksperci" - jak na ironię takimi niezależnymi ekspertami mogli mienić się bankowcy, którzy za kryzys odpowiadają.


Jaka jest rola intelektualistów w tym kryzysie? Wg Žižka stracili oni przywódczą rolę; runął mit tych, którzy wypowiadają się w imieniu ludu. Słuchanie głosu "prostego człowieka" może prowadzić do tego, że ślepy będzie prowadzić kulawego - jak ilustrował to Žižek anegdotą o Heideggerze przed podjęciem życiowej decyzji pytającym o opinię wieśniaka.


Žižek stwierdził dalej, że istnieją znane odpowiedzi na pytania, których nie znamy. I tak, w psychoanalizie objaw nerwicowy jest odpowiedzią na pytanie, którego znalezienie wymaga długiego procesu. Nasz problem polega zaś na tym, że sytuacja jest katastrofalna, ale nie jest poważna, tj. nie zdajemy sobie sprawy z jej wagi, w zamian zatracając się w pseudodziałaniu, czyli ideologii, która poprawia nasze samopoczucie. Wedle podobnej zasady poddajemy się przecież autoterroryzmowi ekologii: segregując śmieci mamy szlachetne uczucie, że ratujemy Ziemię, a płacąc za drogą kawę w Starbucksie łudzimy się, że dokonujemy minidarowizny na deklarowany przez tę sieć kawiarni cel charytatywny. Protestujący współcześnie oburzeni Europy nie wiedzą, co robić - gdyby wiedzieli, posługiwaliby się językiem swych wrogów. Projekt reformy ubezpieczeń zdrowotnych Baracka Obamy postulujący wprowadzenie ubezpieczeń powszechnych przepadł - czy też został wykastrowany - w Kongresie, ponieważ zagroził amerykańskiej ideologii.


Žižek zasugerował, abyśmy zaczęli podnosić konkretne żądania, albowiem tylko takie mogą być skuteczne. Nawet bowiem w byłej Jugosławii penalizowana była krytyka personalna polityków, nie zaś ogólnikowe ataki na system polityczny. Według słoweńskiego filozofa wiek XX skończył się, a wraz z nim socjalizm, wspólnotowość, państwo opiekuńcze... Czas zacząć myśleć radykalnie. Tymczasem boimy się wyobrazić sobie inną rzeczywistość - tak silnie rządzi nami ideologia. Media pokazują dobitnie, iż np. w medycynie możliwe jest niemal wszystko (przeszczepy itd.) - cóż jednak z tego, jeśli kwoty przeznaczane na ochronę zdrowia są zbyt niskie? Kantowski postulat korzystania z rozumu w sferze publicznej napotyka przeszkody systemowe, takie jak wynaturzony proces boloński, który mając służyć społeczeństwu, stanowi w rzeczywistości atak na nie. Nie korzystamy w sferze publicznej z rozumu, lecz wytworów ekspertów - zamiast intelektualistów. Czy jedyny wybór jaki mamy to Eliotowska dychotomia pt. "albo sekciarstwo, albo niewiara"? I dlaczego współcześni liberałowie mają poczucie winy?


Powyższe słowa stanowiły kodę wykładu Slavoja Žižka. Pozostałą część wieczoru wypełniły pytania zadawane mu przez współgospodarzy; pierwsze z nich dotyczyło mariażu demokracji z kapitalizmem. Słoweński filozof odparł, iż kluczowy jest tutaj pieniądz, albowiem jego brak doprowadziłby do niewolnictwa. Dowodem na to była sytuacja w Związku Radzieckim, gdzie doszło do rekonstrukcji relacji pan-niewolnik. Czy demokracja jest możliwa bez kapitalizmu, a kapitalizm bez demokracji? Bez kapitalizmu demokracja ulega neutralizacji i wymaga ponownego zdefiniowania. Kapitalizm bez demokracji? Tu przykładem są Chiny, gdzie partia komunistyczna panicznie boi się dialogu ze społeczeństwem obywatelskim i w efekcie budżet służby bezpieczeństwa regularnie rośnie po to, by można było skutecznie tłumić wszelkie zrywy społeczne.


Kolejne pytanie poruszało zagadnienie związku między demokracją i rewolucją. Według Žižka społeczna wściekłość nie jest dostatecznie kanalizowana przez istniejące instytucje. Niedawne protesty w Londynie odznaczały się wyjątkową gwałtownością np. w porównaniu do strajków okupacyjnych (sit-ins) z lat 60. XX wieku. Naruszyły one funkcjonowanie aparatu ustrojowego. Aby zaprowadzić spokój, siły porządkowe musiały uciec się do przemocy. Może jednak była to rewolta bez rewolucji? Rewolta to według Žižka opiera się na proteście. W rewolucji ważny jest powrót do normalności - liczy się dzień po, trwała zmiana codziennego biegu rzeczy.


W jaki sposób uniknąć przemiany rewolucji w farsę? Jak wiadomo, według Hegla historia powtarza się, według Marksa - tragedię jednak zastępuje farsa. Prawdziwą współczesną tragedią był 11 września 2001 r., gdy okazało się, że liberalna demokracja nie służy całemu światu. Kryzys finansowy z 2008 r. był z kolei farsą, choć jeszcze straszniejszą. Žižek - posługując się metaforą filmów o II wojnie światowej - stwierdził, że tragedia wymaga godności; w sytuacji rzeczywiście potwornej jedyną możliwą formą wyrazu staje się komedia.


Końcowe refleksje pytających oraz słoweńskiego filozofa dotyczyły alternatywnych zakończeń "Antygony" (cóż, że Antygona przekonawszy Kreona do swoich racji odchodzi w blasku moralnej chwały, gdy miasto płonie?), Hegla (być może filozof ten był na tyle radykalny, że wciąż go nie rozumiemy) oraz chrześcijaństwa (perwersja jest lepsza od histerii; bycie chrześcijaninem nie wyklucza korzystania z perwersyjnych przyjemności).


Po tej części wieczoru, która zresztą potrwała dłużej niż planowano, Slavoj Žižek podpisywał swoje książki.


Wieczór w BOZAR-ze uważam za bardzo udany. Slavoj Žižek jest mówcą charyzmatycznym i przekonującym; szacunek budzi jego erudycja oraz iście swedenborgowska umiejętność kojarzenia odległych zagadnień (a raczej wszystkiego ze wszystkim). Oczywiście nie dostaliśmy tego wieczoru gotowych odpowiedzi, ale miejscami kontrowersyjną diagnozę europejskiej demokracji. Na szczęście nie była to diagnoza w stylu pop, choć taki odbiór wykładu przez licznie zgromadzoną młodzież był możliwy - jako osoba dobiegająca czterdziestki, śmiem jednak twierdzić, że kryła się w nim niejaka głębia, a gąszcz poruszonych wątków zachęcał do dalszej samodzielnej pracy intelektualnej.


Slavoj Žižek jest z rocznika moich rodziców, zachował jednak żywotność i dziecinny zapał. Jego rozbrajające tiki nerwowe (pocieranie nosa, szarpanie na sobie koszulki) dodały występowi swoistego kolorytu, który nieczęsto opromienia uznanych filozofów.


Kiedy zeszłam do podziemi pobliskiej stacji metra (Gare Centrale), powracająca z wykładu młodzież żywo wymieniała się swoimi wrażeniami. Być może więc myślenie i dyskutowanie ma jakąś przyszłość... Oczywiście naiwnym jest wołanie "Chcemy rewolucji!", zwłaszcza gdy nie ma się za sobą doświadczeń realnego socjalizmu, tym niemniej - czy może być coś bardziej ludzkiego niż chęć zmiany?


Nagranie z wieczoru można obejrzeć tutaj:
http://www.beschrijf.be/index.php?q=beschrijf/en/news/430


Kadewu



kadewu 15:41:16 17/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Ferment

Czasem piszę teksty. Czasem są nie najgorsze. Czasem są publikowane. Ale akurat ostatni nie ukaże się z powodów obiektywnych w żadnym publikatorze. Pomyślałam zatem, czy by go nie wrzucić na blog.



kadewu 15:10:30 17/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Jestem kotem

Moja pierwsza ważna książka nazywała się "Jestem kotem". Napisał ją Japończyk Natsume Soseki. To zbiór opowiadań-anegdot, których narratorem jest młody kot mieszkający u nauczyciela angielskiego. Rzecz kończy się źle; po wypiciu piwa kot wpada do studni... Płakałam.

"Jestem kotem Imienia jeszcze nie mam."

Miau!



kadewu 10:00:16 17/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Koncert

Nieoczekiwanie francuski obfitował dziś w wydarzenia peryferyjne. Otóż Amerykanin P., zawodowy muzyk, przyniósł gitarę. Nasz nauczyciel M. pobiegł na przerwie po swój śliczny mały akordeon i w ten sposób zaczął się koncert. Następnie P. wystąpił solo; recital przywabił  do nas grupę zza ściany.

- O czym on śpiewa? - dopytywała się hiszpańskojęzyczna L. Szeptałam jej do ucha, że stary ragtime traktuje o tajemniczej kobiecie, którą usiłuje znaleźć podmiot piosenki.

Biliśmy brawo, bo wykonanie piękne.



kadewu 23:41:00 16/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Zajęcie

Próbuję znaleźć sobie zajęcie, tymczasem nie mając pracy. Szukam bez większych efektów. Wiem, że miejscowi nie garną się do zatrudniania takich jak ja - mają do dyspozycji rdzennych użytkowników języka. Cóż, czekam na uśmiech losu. Czasem ktoś dzwoni. Dziś odwołano mi spotkanie w sprawie pracy - trudno. No więc szukam sobie zajęcia. Zaglądam w gwiazdy, piszę jakiś tekst, zaglądam na bloga, gotuję pomidorową. Dziś idę na francuski, zawsze to jakaś odmiana.

 

kadewu 14:35:45 16/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Kocio

Jutro dzień kota. Czy wiecie, że kot domowy jest doskonałą maszyną do zabijania, jednym z najmniejszych drapieżników? Nie jest udomowiony, tylko oswojony. Robi co chce. Każe się drapać i karmić. Człowiek jest mu czasem potrzebny.

Kot śpi nawet 18 godzin na dobę. Mogę patrzeć na śpiącego kota przez sporą część tego czasu... Na śpiącego Jota też.

Kiedy mówicie dzieciom "nie baw się jedzeniem", pamiętajcie, że kocie mamy mówią swoim maluchom coś przeciwnego.

Mój najmądrzejszy kot to Remik, urodzony w 1987 r. w Krościenku. Rozumiał wszystko, jadł pomidorową z talerza, nie przerywał w pół słowa, był wiernym przyjacielem. Mój tato wspomina go do dziś. Nigdy nie zapomnę Remika.

 



kadewu 11:03:49 16/02/2012 [komentarzy 1] Komentuj

Za zagubionym oryginałem

 

  Za zagubionym oryginałem

Gdy spotyka się tłumaczenie i zagubiony oryginał
Wątpliwy oryginał i mocne tłumaczenie
Oryginał czuje się zagubiony jak potrójna gra słów
A tłumaczenie woła: Beze mnie jesteś zgubiony
Zostań więc moim snem, cienkim jak definicja
Transu w ogrodzie
Wątpliwy towarzysz odpowiada: Być może cię zaskoczę
Jak chłopca zmieszanego snem motyla
Lecz teraz jednak ty jesteś moim snem
Kiedy nie myślę o tobie, znikasz
Po czym oboje znikają komicznie
Jak przekrój przez dwa drzewa przez tysiąc lat
Wracają na chłodno wiedząc, że są potrzebne nagrody, stróże
Listy pisane na chmurach, węże na kurtynach i obnażone narzędzia
Już ich nie przerażają, bo istnieją tylko razem
Ojciec i syn rozproszony przez niebieski zielony czarny mech
Podróżują razem ku marginesom chmury


 David Joel Shapiro



kadewu 13:06:43 15/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Sztorm

Pirat odpłynął na bal. Pani okazała się też przebrana za pirata. Wśród młodzieży zanotowałam wróżki, księżniczki, spidermany i temu podobne.

U frankofonów środa jest dniem krótkim, więc nadaje się do balowania. W dodatku pada i wyje wiatr, więc piraci wciągają flagę na maszt.



kadewu 09:27:07 15/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Z kapeluszem

Pirat skompletowany. Nie nosi broni, bo nie wolno, ale ma cudny kapelusz. W kieszeniach konfetti itd. Przydałaby się papuga, ale nie było. Oby Jot to klepnął!  Jutro bal.



kadewu 13:08:34 14/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Czas piratów

Sprawa dotyczy zaproszeń na urodziny. Jakoś nam się nie chce zgodzić lista dzieci z klasy. - Jakiego masz jeszcze przyjaciela?

- No wiesz, N. mnie kocha, chodzi za mną ciągle, a ja nie wiem czemu.

Ale N. jest już na liście.

I jeszcze strój na środowy bal. Zamawiano pirata, ale w dwóch sklepach zastałam tylko zdekompletowany albo za duży. Jot jeszcze godzi się na Spidermana lub komboja. Hm.



kadewu 13:55:03 13/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Kołysanka

 

Nie zostawiaj mnie więcej, gdy śpię
Jeszcze przyjdzie zły smok i mnie zje.
A gdy zasnę, nie porzucaj mnie znów,
Usiądź obok i popilnuj mi snów.

Nie porzucaj mnie nigdy, gdy śpię,
Wejdzie ciemność i znów zbudzę się.
A gdy przyjdzie, za rączkę mnie złap,
I nie odchodź, aż smok pójdzie spać.

 

Tekst i muzyka: Kadewu, podziękowania dla Jota



kadewu 13:03:51 13/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Spor


Mam kiepskie życie i w ogóle jestem średnia,
Tak mi powiedział mój przyjaciel, czytaj: wróg.
Wszystko, w co wierzę i co wiem to wielka brednia,
Wypisałby się człowiek z tego, gdyby tylko mógł.

Życie bez życia, prosta forma przetrwalnicza
Zamiennik życia, mała forma przetrwalnicza


Jestem zwyczajna, no i Nobel mi nie grozi,
W fałszywym chórze ginie mój oddany głos.
Wiem, że mojego garbu nikt przejąć się nie zgodzi,
A za plecami ktoś życzliwy mi buduje stos.

Życie bez życia, prosta forma przetrwalnicza
Zamiennik życia, mała forma przetrwalnicza

tekst: Kadewu (pisanie zajęło mi 2 lata)



kadewu 12:48:17 10/02/2012 [komentarzy 2] Komentuj

Zwierzyniec

Kiedy otworzyłam oko, ujrzałam niedomknięte drzwi szafy. Usiadłam na łóżku, zsunęłam stopy na podłogę i podeszłam do szafy. Tak. Między drzwi dostał się pies. Ścieląc łózko znalazłam pod kołdrą niedźwiedzia polarnego. Wychodząc z pokoju minęłam leżącego na podłodze lisa.

Wszyscy pluszowi.



kadewu 23:42:17 8/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Włoszczyna

W poprzedniej notce pominęłam nową koleżankę - Włoszkę. To tak dla przyprawy :-). Co za bigos!



kadewu 14:45:32 8/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Ku wiośnie

Tak, udało mi się zaliczyć semestr francuskiego - całkiem dobrze. Drugie półrocze powinno być łatwiejsze, bo będzie coraz cieplej i jaśniej. Do grupy dołączyli: Rosjanka, Amerykanin, Ekwadorka, Peruwiańczyk i Niemiec. Nie wiem, czy są słowa, którymi da się skomentować powyższy zestaw.

Na razie jednak chodzę na kurs a pied, ponieważ jazda na rowerze skończyłaby się odmrożeniem twarzy.

Gdzieś tam majaczy wiosna.



kadewu 09:48:54 8/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Brrr

Zielone listki krzewów zmarznięte albo zwarzone. Miejscowe koty przepadły w swoich domach.



kadewu 09:29:13 7/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Przekład

Naszło mnie tak  nagle. Przełożyłam te dwa wiersze Davida Shapiro, który 2 stycznia skończył 65 lat, aby jakoś odnieść się do śniegu, który nas zawsze zaskakuje.

W wolnej chwili zabiorę się za większy artykuł o Davidzie.



kadewu 11:49:51 6/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Niech pada...

Lekki śnieg

Ekrany we śnie,
szare zasłony,
roboty igrające modelem drzewa,
obrazy obrazów,
światy, nie do końca, kąpiące się dziś w czasie,
twoja twarz na stoisku muzycznym,
zasiedziałe iluzje,
cytaty, dysertacje o,
rodzinne rzeźby,
trawestacje-
są potarganą kartką,
wątpliwością niczym pętla z drutu,
pogrzebane miasto dla koloru,
rzeka rozdziera przestrzeń
wnętrze złamanej kredy,
nic nie kryje się za poezją
choć drąży ona stronę
I spadł śnieg
i zakrył poezję.

David Joel Shapiro



kadewu 11:06:33 6/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Niech zasypie

Śnieg

Najpierw śnieg tajał cicho
i potajemnie od środka.
Pasternak

Ciemne niebo przejaśniało się z rzadka.
Po Chü-i

Od dnia mych narodzin w mieście Newark
Chwila za chwilą pada bardzo drobny śnieg.
Z rzadka przestaje padać w moich snach.
Śnieg się szerzy, aby sięgnąć dachów; toną w nim
Windy; we śnie buduję śnieżne fortece.
Sen, który śniłem to również śnieg -
Śnieg trujący jak podmalówka w Hiszpanii -
Śnieg na powierzchni obszernej jak uchodźstwo -
Śnieg w samolotach, które prawie dotykają twojej twarzy -
Radzę ci go nie malować.
Na końcu ulicy słyszę śnieżną pieśń;
Śnieżne ptaki giną w białym chińskim śniegu;
W jedną noc części samochodu zmieniły się w śnieg;
Inny samochód jedzie przed siebie dla nauki.
Śnieg napadał do starej buteleczki po korektorze.

David Joel Shapiro



kadewu 10:02:49 6/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Śnieg i już

To rzadka rzecz tutaj, podobnie jak opony zimowe. Jest prawie minus dziesięć, świeci słońce, a przez warstwę śniegu prześwitują zielone liście krzewów. Samochody suną cichutko po jezdni, przechodniów niewielu. Cieszą się dzieci, nawet takie ukryte -jak ja.

 



kadewu 12:49:08 5/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Szczerość

Ta sprawa trochę zmalała medialnie w obliczu śmierci Wisławy Szymborskiej, ale chcę do niej wrócić. Chodzi o telewizyjną  enuncjację Marii Czubaszek dotyczącą usunięcia przez nią ciąży.

Jestem świeżo po lekturze książkowej rozmowy Marii Czubaszek z Arturem Andrusem ("Każdy szczyt ma swój Czubaszek"). Lektura doskonała dla pasażera samochodu jadącego na trasie Polska-Belgia... Satyryczka jest żywym artefaktem w muzeum polskiego humoru, dowodem na to, że lata świetności Polskiego Radia jeszcze nie minęły. W tej książce jest wszystko: życie prywatne, życie zawodowe, przyjaźnie, zazdrości. I teksty. A w tle - próba oswojenia Polski powojennej. Żeby było normalnie.

Otóż normalnie nie jest.

W jakimś programie telewizyjnym Maria Czubaszek nie tylko odważyła się opowiedzieć o tym, jak bardzo nie cierpi dzieci (w książce wypowiada się w podobnym tonie), ale i przyznać się do dwukrotnego usunięcia ciąży. Dodam, że w latach młodości pani Marii była to procedura medyczna prawnie dopuszczalna, dostępna, a nawet powszechna.

Nic jednak nie uratuje Marii Czubaszek. W ciągu kilku dni wyrosła na czołowego potwora naszego kraju, przynajmniej w opinii internautów. Nie będę ich jednak cytować, bo nurzanie się w polactwie jest szkodliwe dla zdrowia.

Osobista decyzja podjęta niejako w obrębie dostępnych opcji przez innego człowieka powinna nam być moralnie obojętna. Człowiek ten nie prosi nas o ocenę swojego postępowania.

Oświadczenie tego rodzaju bierze się ze szczerości, którą trzeba cenić, bo jest przeciwieństwem typowej dla polactwa hipokryzji. I wymaga odwagi.

Po 1989 zmienił się dyskurs dotyczący przerywania ciąży. Nagle zaczęto mówić o aborcji, dziecku poczętym i rzezi niewiniątek. Następnie rozsądny dyskurs w tej sprawie w zasadzie zanikł i uznano powszechnie, że zdanie kościoła będzie jedynym obowiązującym.

Otóż nie jest. Dzisiejsza ideologia nie działa też wstecz, choć niewątpliwie oślepia.

"Naprawdę, wazektomia i podwiązanie jajowodów są u was zakazane?", dziwi się irlandzka znajoma.

Mnie natomiast coraz mniej dziwi, coraz mniej zaskakuje.



kadewu 14:42:42 2/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Na odejście

Odeszła noblistka - to zawsze zdarza się za wcześnie. Z tych, którzy zostali, Nobla mogłyby otrzymać może dwie osoby. Spośród poetów nominowałabym (ach, gdybym miała taką siłę sprawczą) Julię Hartwig, która jest po prostu jak wino. Ta wszechstronna poetka jest także tłumaczką, biografką...

Odeszła noblistka - kundle ujadają. Przypomniał im się wiersz Szymborskiej o Stalinie. Nie dziwi mnie to ani nie zaskakuje; jeszcze niedawno kundle chciały wywlekać z trumny innego noblistę, Miłosza. Niegodzien!

Powoduje nimi zawiść. Na tym polega polactwo - by ściągnąć wszystkich do swego poziomu, tj. do poziomu bagna.

Oto największe nieszczęście Polaka - otrzymać Nobla. Będzie za to pokutował wiecznie.

Być lepszym, innym, wybitnym, wyróżniać się - toż to dzieło szatana. Nie brać udziału w rytuale, nie chodzić do kościoła, szargać świętości, znaleźć uznanie świata - tfu! Kto nie z nami, ten przeciw nam.

Niewiarygodny jest obowiązkowy konformizm polactwa. Istnieje jedyna słuszna wersja prawdy - i należy ona do polaczków.

Nie miałam na myśli Polaków.

 



kadewu 14:09:16 2/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Kod

Myślę o czymś szerszym niż znajomość języka. Chodzi mi o wspólnotę alfabetu, czyli kodu, jakim język jest zapisywany. Znam tylko dwa - alfabet łaciński i grażdankę, ale i tak stawia mnie to na uprzywilejowanej pozycji.

Kilka lat temu robiłam zakupy w supermarkecie w P - jak zwykle. Tym razem jednak w kasie siedziała bardzo przystojna pani o ukraińskim imieniu wypisanym na plakietce. Wzięła ode mnie kartę płatniczą, przyjrzała się jej uważnie i usatysfakcjonowana wynikiem tego badania przystąpiła do ściągania z karty należności. Był jednak jeden szczegół - czytając dane na karcie, trzymała ją do góry nogami. I wtedy spłynęło na mnie zrozumienie. Oksana chciała pracować legalnie, przyjęła pracę w dużej sieci supermarketów, ale nie znała alfabetu łacińskiego.

Pomyślałam, jak trudne musi być jej życie w kraju, gdzie wszyscy posługują się nieznanym jej systemem znaków.

Tuż przed Bożym Narodzeniem dokupowałam jakieś drobiazgi w sklepie francuskiej sieci M., tu, w pępku Europy. Od lipca korzystam już tylko z kas samoobsługowych, które mówią (i piszą) po francusku, angielsku i holendersku). Kiedy ustawiłam się w kolejce, o pomoc poprosiła mnie młoda Arabka. Pokazałam jej, co i jak, zeskanowałam pierwszy produkt i życzyłam powodzenia, po czym zabrałam się za własne kupowanie. Przyszło mi jednak do głowy, że być może ta młoda dziewczyna nie czyta po francusku albo w ogóle w alfabecie łacińskim. Zerknęłam na jej kasę - jakoś sobie radziła. Po zapłaceniu należy wziąć kwit i zeskanować go przed bramką wyjściową, która wówczas się otworzy. I tu właśnie spotkałam ponownie dziewczynę w chuście. Stała bezradnie z rachunkiem w ręce, nie wiedząc, co zrobić. Poprosiłam o pomoc Jota. Delikatnie wziął od niej rachunek, zeskanował go i już - voila - można wychodzić. Pani podziękowała Jotowi serdecznie. Gdy jest się dzieckiem, wiele rzeczy ułatwia urok osobisty.

Pomyślałam, jak trudno jest tej dziewczynie żyć w kulturze, której kodu nie zna.



kadewu 16:38:36 1/02/2012 [komentarzy 0] Komentuj





[191909] ||Strona Główna
[4] ||
Księga Gości
[Dodaj do Księgi]


Dodaj do Ulubionych
Kadewu żyje, by czytać i czyta, by żyć. W pozostałym czasie rozmyśla i śpi. Mówi rzadko. Rocznik 1974.



Archiwum

2017
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2016
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2015
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
2014
Grudzień
Listopad
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2010
Grudzień
Wrzesień
Sierpień



Ulubieni




Linki

kultura w Brukseli
piękny blog


kadewu
JEDNYM OKIEM: Uwagi Kadewu na temat otaczającego ją świata z uwzględnieniem wynalazku pisma. Czyta jednym okiem, bo drugie nie działa.