Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
kadewu JEDNYM OKIEM


Język w gębie

Człowiek rodzi się w języku (man is born into a language) i w nim mieszka. Jest mi dobrze w języku polskim, choć odkąd skończyłam pięć lat chciałam zrozumieć, jak to jest być w języku angielskim - w jego amerykańskim dialekcie. Potem był rosyjski, który zawiera uderzająco trafne słowa. Każdy, kto je pozna, zrozumie, że najlepiej ze wszystkich znanych mu języków opisują rozmaite zjawiska. Taka pragułka na przykład, a i sam czasownik guliat' - oddają w sposób niezrównany ideę spaceru. W języku polityki mamy takie wspaniałe, "szerokie", a przecież syntetyczne pojęcia, jak urawniłowka czy poputczik. Czy jest  innym języku słowo, które tak trafnie oddaje znaczenie reprezentacji narodowej, jak sborna? Nic mi o tym nie wiadomo. Z kolei hiszpański uderza mnie swoim zewnętrznym pięknem. Hiszpańskie słowa wyglądają i brzmią niezwykle stylowo. Bombero i dinero wydają się jakby szlachetniejsze niż strażak i pieniądze...

We francuskim, w którym tkwię od niedawna (za to stale) uderza mnie wielka liczba miejsc wspólnych z językiem polskim. Oczywiście nie mam złudzeń - my pożyczaliśmy z francuskiego na potęgę, bo stamtąd przyszły do nas zdobycze kultury i cywilizacji, takie jak fotel, szezlong, pantofel, trotuar... Z francuskiego są plenery, akurat i ewentualnie (które frankofoni kalkują, gdy mówią po angielsku, sądząc, że jest to eventually). Gdy patrzę na informację "A consommer sur place ou a emporter" na witrynie pewnej kawiarenki, cieplej mi na sercu, bo konstrukcja ta na polski przekłada się jak po maśle: "Do spożycia na miejscu lub na wynos".



kadewu 17:31:29 31/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Zbudujmy stos

Bo tak chce los

Mili ci chłopcy

Lecz za to obcy

Miłe dziewczyny

Też nie bez winy

Niech płonie stos

Niech padnie cios



kadewu 16:58:24 30/01/2012 [komentarzy 1] Komentuj

Szaro

Dziś strajk generalny. Pewnie udany, bo nie słyszę skrzypienia tramwajów po torach. Szkoła prosiła o nieprzyprowadzanie dzieci, choć akurat Madame M.-C. nie strajkuje. Dodatkowo zawisły na niebie ołowiane chmury, z których sypnęło troszkę śniegu.

Prawie zima.



kadewu 12:13:04 30/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Czas

Jot czeka na swoje urodziny. Jest mu trudno, poza tym zgubił zegarek - na którym i tak się nie bardzo znał.

Rozmawialiśmy o upływie czasu. Że dla dzieci płynie od bardzo wolno, trudno im się czeka. Że dla dorosłych czas płynie znacznie szybciej, choć chcieliby go zatrzymać.

Wczoraj nie mogłam się go doprosić o mycie zębów. Wołałam go kilka razy z łazienki.

"Mamo! Dlaczego jesteś taka niecierpliwa? Przecież wiesz, że dla dzieci czas płynie wolno... Zaraz przyjdę."



kadewu 21:58:35 29/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Osioły

Niebo nad Francją nie było dziś błękitne, ale stalowe. Jest tam jednak cieplej, niż tu: róże w ogródkach stały niezwarzone, pięknie rozwinięte i wielobarwne. Kiedy jedzie się przez Walonię i Flandrię, krainy te wydają się być typowo rolnicze; tu i tam konik, liczne krowy, trochę owiec. Całkiem jak w Polsce. Dlatego czekałam na TEN widok: na szarego osiołka pasącego się przy autostradzie na Gandawę...



kadewu 18:47:39 28/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Nikogo nie ma w domu

Jot już w placówce; jak zwykle mieliśmy problem z pobudką.

Lubię tak wracać przez chłodne miasto, patrzeć na witryny budzących się sklepów. Zimy brak; znalazłam kwitnące krokusy i przebiśniegi oraz pięknie rozrośniętego mniszka lekarskiego. Oczywiście do wiosny daleko, ale jakoś dobrniemy.



kadewu 09:04:19 27/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Egzamin

Oczywiście w życiu wszystko jest egzaminem. Tym niemniej dzisiaj zdawałam egzamin ustny z francuskiego i mam powody, by mniemać, że go zdałam.

Cieszę się!



kadewu 20:59:47 26/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Praca

Byłam w starej pracy. Trzeba było coś podpisać i coś odebrać. Można było usiąść nad kawą. I wrócić do siebie.

Jeszcze czuję w kościach, jak nerwowy rok jest za mną. Jeszcze w uszach mi dźwięczy słowo na "p" - prezydencja.

Muszę odespać.



kadewu 14:01:45 25/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Niezmienna zmiana

Wykrakałam, lunęło. W tym zakątku Europy jedyne, co się  nie zmienia, to ciągła zmienność (pogody).

Ogarnęła mnie wielka senność. A tu akurat rozdzwoniły się biura tłumaczeń, które nie kontaktowały się ze mną od lat...

Dobra, wskakuję pod wełniany kocyk.



kadewu 15:06:28 23/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Po deszczu

Wygląda, że pogoda się ustabilizowała. Nie pada i nie wieje (kiedy skończę tę notkę, być może będzie już nieaktualna - tak tu jest). Kwitną przebiśniegi i krokusy, oczywiście trawa i żywopłoty są zielone, a kosy nie tylko przeczesują trawniki, ale czasem zagwiżdżą.

Jasne, że chętnie bym sobie ulepiła bałwana, ale...



kadewu 10:17:01 23/01/2012 [komentarzy 1] Komentuj

Pada

Niestety pada nadal. Niestety nie udało mi się dostać na wyprzedaży arki (były tylko chińskie - chińskiego nie kupuję).

Ale gdybym tę arkę miała, zabrałabym na nią nagranie "Kawiarenek" zmarłej dziś Ireny Jarockiej.

 



kadewu 19:08:13 21/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Miejsce w Europie



Odkąd pamiętam, a pamięć mam dobrą,
Było mi ciasno między Bugiem a Odrą.
Zawsze za bardzo, nie dość, rzadko w sam raz
Nie wiem, czy jeszcze kiedyś przyjdzie mój czas

Odkąd pamiętam, a pamięć mam dobrą,
Nie chodzę z tłumem, raczej stoję osobno,
Nie umiem płakać, śmiać się, klaskać na znak,
Lecz dotąd nie wiem, jakich genów mi brak

Odkąd pamiętam, a pamięć mi służy
Czuję się, jakbym ciągle była w podróży,
Wiem, skąd wychodzę, ale dokąd mnie gna
Ten drobny defekt w moim DNA...

Tekst: Kadewu :-)



kadewu 17:05:17 21/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Olbrzym


OLBRZYM

Zamknięty w dłoni tkwię olbrzyma
Co dla mnie dobre, on to wie
Od wszystkich mnie z daleka trzyma
Gdy zechcę odejść, to mnie zje

Olbrzym dba o mnie, karmi, poi
Czule kołysze mnie do snu
Sam nie wiem, czego tak się boję
Gdy w oczy muszę zajrzeć mu

Znikam w kieszeni u olbrzyma
Nie ma mnie dla nikogo dziś
Jeśli odejdziesz, ja wytrzymam
No, na co czekasz, możesz iść

Za krótka smycz się w szyję wrzyna
Wrasta mi w skórę noc i dzień
Nie ma ucieczki od olbrzyma
Odbiciu w lustrze rośnie cień

Tekst: Kadewu



kadewu 19:55:48 20/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Linie


Jedni wierzą w linie życia, linie serca, linie głowy
Są też linie metra, linie tramwajowe
Jak od linijki życie masz żyjąc pomału,
Kto pecha ma, ten znajdzie się na linii strzału

Ty nie wybaczasz, już od dziecka byłeś twardy,
A dzisiaj twarz ci brużdżą dwie linie pogardy.
Nie masz litości, jesteś lepszy, jesteś hardy,
Przez twarz ci biegną dwie długie linie pogardy.

 

tekst: Kadewu



kadewu 15:41:02 20/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Koniec semestru

Zdawałam wczoraj egzamin pisemny po pierwszym semestrze kursu francuskiego. Przygotowując się do niego przez dwa dni odczuwałam rosnąca panikę pt. "nic nie umiem". To stan dobrze mi znany ze studenckich czasów. Wreszcie przed wyjściem z domu położyłam się na półtorej godziny, żeby mój mózg wykonał swoją pracę, czyli utrwalił to, co powtarzałam. Mam wrażenie, że ten sposób zadziałał. Nie jestem co prawda szczególnie zachwycona sobą, ale na egzaminie zrobiłam, co mogłam - reszta zależy od sprawdzającego :-).

Kto wie, może nawet pokocham francuski.

Mam mieszane uczucia. Jestem wszak filologiem, zasadniczo wiem, co i jak, a jednak mam dziwny kompleks francuskiego. Na studiach nie wybrałam tego lektoratu, "bo to przecież za trudny język". Żeby udowodnić sobie, że języki romańskie nie są poza moim zasięgiem, zajęłam się nauką hiszpańskiego.  I dzięki temu mogę sobie na przerwach pogadać z kolegami z Ekwadoru i Kolumbii.

Kiedy byłam dzieckiem, filmy francuskie były w polskiej telewizji niemal codziennością. Każdy, nawet mój dość oporny tato, mógł osłuchać się ze ścieżką dźwiękową pełną "au revoir" i "bonjour". W radiu częściej rozbrzmiewała Juliet Greco czy Jacques Brel. Lecz moje uszy zawsze chętniej wyłapywały mowę amerykańską.

Za tydzień część ustna. Pas de panique?



kadewu 09:20:26 20/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Uryw

Dziś pogoda typowa dla tego miejsca na świecie, czyli głowę chce urwać, no i pada. Jest to męczący, drobny deszczyk, który wciska się wszędzie. Wiatr tylko pogarsza sprawę.

Okna na poddaszu są ukośne, zatem deszcz bębni w nie z większą furią. Dodatkowo mam dwa świetliki, czyli okna zupełnie poziome. Deszcz gra na nich jak na perkusji.

Zaletą takiego mieszkania jest to, że gdy się zamknie oczy, można pomyśleć, że jest się na statku. Może nawet pirackim.

Kapitan Kadewu



kadewu 09:45:27 19/01/2012 [komentarzy 2] Komentuj

Pradziady

Grzebię w pradziadach. To znaczy siedzę nad komputerem          i odcyfrowuję dziesiątki zdjęć zrobionych w archiwum państwowym, zdjęć aktów urodzenia, małżeństwa i zgonu - pradziadków, prapradziadków i tak dalej. To szaleństwo nazywa się genealogia i ogarnęło mojego towarzysza życia w ubiegłym roku. Na mnie przeniosło się niedawno. Wpadałam po uszy właśnie w archiwum - przeglądając zmurszałe księgi parafialne.

Oboje jesteśmy z Kongresówki - z zaboru rosyjskiego. Akty starsze, z roku 1812 i później, spisane były w języku polskim, jako że Napoleon zainstalował nam na parę lat Księstwo Warszawskie - cieszące się niejaką niezależnością sztuczne państewko pod jego wezwaniem. Mimo że prowadzone przez lokalnego proboszcza, są to akta cywilne, tj. obejmują obywateli wszystkich wyznań, tak w części dotyczącej urodzeń, małżeństw, jak i zgonów. Ksiądz w treści aktu oświadcza, że pełni funkcję urzędnika stanu cywilnego. Kolejnych lat jeszcze nie przejrzałam, ale wedle mojej wiedzy po powstaniu styczniowym nasila się rusyfikacja i  w efekcie późniejsze  akta stanu cywilnego spisywane są po rosyjsku. Mam tu kopie akt od 1883 r.; alfabet rosyjski sprzed reformy, daty wg kalendarza juliańskiego i gregoriańskiego i bardzo nieczytelne pismo. Atrament zachował się nie najgorzej, ale odczytanie zamaszystych literek sprawia mi pewne trudności. W każdym razie z akt znikają innowiercy. Zaborca rosyjski z pewnością uprawiał politykę antagonizowania Polaków i Żydów - kto chce, niech zerknie do polecanej przeze mnie niedawno biografii Korczaka. Wszelkie zamieszki, niepokoje społeczne podsycane były przez carskie służby w taki sposób, by - jeśli ucierpieli Polacy - winni okazali się Żydzi. Jakże żyzna gleba dla naszego antysemityzmu.

W latach 80. XIX wieku Polacy zapisani w aktach stanu cywilnego mają rosyjskie imiona (Ławrientyj to Wawrzyniec, Jekatierina - Katarzyna), później podawane są obie formy, przy czym z czasem wersja rosyjska staje się tylko transliteracją imienia polskiego. Ponieważ nie zawsze możliwa jest dokładna transliteracja nazwisk, dochodzi do powstania rozmaitych wersji tego samego nazwiska wewnątrz jednej rodziny.

Dziwnie jest pomyśleć, że mój dziadek urodził się jako poddany cara rosyjskiego. A tak było!



kadewu 15:46:42 16/01/2012 [komentarzy 2] Komentuj

Kanarek

Śnił mi się dziś czerwony kanarek, którego nosiłam za uchem. Ślicznie śpiewał i był moim wiernym towarzyszem.

Nie mam pomysłu, co by to mogło znaczyć, ale podobało mi się.



kadewu 12:23:41 15/01/2012 [komentarzy 2] Komentuj

Kot w kinie

Dziś dla odmiany "Kot w Butach" po francusku, czyli "Le Chat Potte". Tryumf techniki - nie widziałam lepszej wizualnie animacji. Historia romansowa, spod znaku Zorro, a francuski aktor (mówiący z hiszpańskim akcentem) głos miał nieco podobny do Borysa Szyca ("Prawdziwa historia kota w butach").

Pięciolatkowi się podobało, mnie też. Kino w S. ma tylko jedną salę i bardzo przypomina kino Polonia w G., które od lat ponad dwudziestu nie istnieje (bo potrzebniejsza była hurtownia papierosów, bo hurtownia alkoholu, bo bar...), a ja nagle zatęskniłam.



kadewu 19:52:58 14/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Czas Apokalipsy

Rok 2011 zamknęłam lekturą opowiadań Ludwika Heringa, mentora Mirona Białoszewskiego, z którym współtworzył teatr eksperymentalny. Opowiadania Heringa nie są książką do poduszki, albowiem dotyczą II wojny światowej, a konkretnie śmierci warszawskiego getta. Ludwik Hering (Lu. w prozie Białoszewskiego) był polskim kalwinem. Surowość zasad wyznania odbijała się tak w jego życiu, jak i w prozie. Przedstawia on okrutny świat bez żadnych złudzeń, a już kompletnie wyzbyty wydaje się - przyrodzonego polskiej literaturze romantyzmu. Opowiadania te są tak beznamiętne, że aż okrutne, po prostu nieznośne. "Ślady" bolą. Opowiadanie "Meta" mogłoby się równie dobrze nazywać "Myszy i ludzie", ponieważ Żydzi są tu jedynie zwierzyną złapaną w pułapkę. Cierpią - widocznie zasłużyli. Na zewnątrz getta - polactwo. Odruchy dobra - samobójczą słabością.

Rok 2012 otworzyłam biografią Janusza Korczaka (dawno zamówioną, niedawno odebraną - podziękowania dla siostry). Moje dzieciństwo zaznaczone zostało lekturą "Króla Maciusia Pierwszego", książką równie ważną, co tragiczną. Korczak to pisarz, lekarz i wychowawca, człowiek ogromnie zdyscyplinowany, szorstki i wobec siebie samego bezlitosny. Z dzisiejszego punktu widzenia Korczak jawi się jako jeden z głównych autorów nowoczesnej pedagogiki podkreślającej podmiotowość dziecka. A jednak czuję, że nie dość jesteśmy z niego dumni i nie dość głośno o nim mówimy. Ano tak. Przecież naprawdę nazywał się Henryk Goldszmit. W dodatku był masonem.

Autorka "Próby biografii" w swojej pracy korzystała z zarysu autobiografii, jaki zostawił Korczak. Oczywiście ten portret pełen jest luk, które Joanna Olczak-Ronikier próbuje nienachalnie, intuicyjnie uzupełnić. Tak się składa, że jej dziadkowie byli wydawcami Korczaka.

Janusz Korczak był społecznikiem, twórcą domów dziecka, które pełniły funkcję placówki wychowawczej dla sierot lub dzieci zaniedbanych w wieku 7-14 lat. Temu dzieło oddał większość swojej energii życiowej. A jednak w latach 30. XX wieku i później, podczas okupacji, kwestionował całość swego dorobku pedagogicznego. Umierał szarpany wątpliwościami (wiemy to z jego notatek).

Postawa Korczaka podczas II wojny, szczególnie w getcie, świadczy o poczuciu dwoistości. Major polskiej armii (był w niej oczywiście lekarzem) nosił opaskę z gwiazdą Dawida tylko w domu, na przekór władzom hitlerowskim. Opiekując się sierotami w getcie kultywował religijne rytuały, by dać dzieciom poczucie bezpieczeństwa, powtarzalności.

Poszedł na śmierć w polskim  mundurze, który obstalował sobie we wrześniu 1939 sądząc, że mimo wieku zostanie jeszcze zmobilizowany.

Obie książki są świadectwem czasu Apokalipsy, który z ludzi wydobywa to, co najgorsze albo - rzadziej - to, co najlepsze.

Polski kalwin niemieckiego pochodzenia, Polak-Żyd - popatrzmy dziś na siebie z perspektywy tego, co o nas pisali.To nie musi być przyjemne.

Polecam zatem następujące książki:

"Ślady" Ludwika Heringa, wyd. Czarna Owca

"Korczak. Próba biografii" Joanny Olczak-Ronikier, wyd. WAB.

Życzę bolesnej lektury.

 



kadewu 10:29:10 9/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Kolejna cyferka

Pisał Janusz Korczak o początku starości, że znaczy go "pierwszy wyrwany ząb, który nie odrośnie"... Zęby mam w komplecie, ale zaczęła się we mnie kluć jakaś sentymentalna nuta. W listopadzie zdałam sobie sprawę, że moje koleżanki z kursu języka francuskiego, Emma i Joy, mogłyby być moimi córkami, i to bez żadnych skandali obyczajowych: mają bowiem odpowiednio 17 i 18 lat.

Będąc na krótko  w P., moim mieście z dowodu, odwiedziłam wietnamsko-chiński bar "Mistrz Azja", gdzie potrawy przygotowuje dwóch przemiłych młodzieńców najwyżej dwudziestoletnich. Zapadły mi w pamięć ich ładne buzie, uprzedzająca grzeczność oraz uwieńczone sukcesem  potyczki z polszczyzną. Trafiłam do tego baru dwukrotnie - widocznie w moim wieku chce już sobie człowiek popatrzeć...



kadewu 23:44:42 8/01/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Godnie

Po roku niebytności pojechałam do P. Poszłam na pocztę, aby odebrać dwie paczki. Rok to w życiu mazowieckiego miasteczka epoka - zniknęły stare budynki, pojawiły się nowe. A na poczcie zainstalowano ekran z ruchomymi reklamami. Jedna z nich zachwalała dom pogrzebowy. Slogan: "tanio, ale z godnością".

Z godnością odebrałam moje paczki i poturlałam się do domu.



kadewu 19:05:53 8/01/2012 [komentarzy 2] Komentuj





[191909] ||Strona Główna
[4] ||
Księga Gości
[Dodaj do Księgi]


Dodaj do Ulubionych
Kadewu żyje, by czytać i czyta, by żyć. W pozostałym czasie rozmyśla i śpi. Mówi rzadko. Rocznik 1974.



Archiwum

2017
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2016
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2015
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
2014
Grudzień
Listopad
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2010
Grudzień
Wrzesień
Sierpień



Ulubieni




Linki

kultura w Brukseli
piękny blog


kadewu
JEDNYM OKIEM: Uwagi Kadewu na temat otaczającego ją świata z uwzględnieniem wynalazku pisma. Czyta jednym okiem, bo drugie nie działa.